DWADZIEŚCIA LAT CISZY - PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI

Już dawno nie miałam tak dużego problemu z jednoznaczną opinią o książce. Myślę jednak, że jeśli jakaś pozycja pozostawia Czytelnika z takim mętlikiem w głowie po jej przeczytaniu, to znaczy, że spełniła swoje zadanie i należy to uznać za komplement dla Autora. A mowa o książce Dwadzieścia lat ciszy Przemysława Wilczyńskiego, thrillera z elementami grozy.

Bogna od dwudziestu lat poszukuje córki, którą ostatni raz widziano, jak wsiada do czarnej furgonetki. Po dwudziestu latach od tego porwania znika kolejne dziecko, Igor. Jego przyjaciel Niko rusza na poszukiwanie kolegi. Pomaga mu w tym Bogna oraz Hubert – były wojskowy, który aktualnie jest bezdomny. Złowieszcza aura, która otacza tajemniczą furgonetkę, przyciąga Blachę, uciekiniera ze szpitala psychiatrycznego. Bezkarnie zaczyna realizować swoje chore fantazje, jednak nie do końca zdaje sobie sprawę, że jest tylko narzędziem w rękach kogoś, a raczej czegoś, innego.

Czytając ten krótki opis umieszczony na okładce książki, od razu skojarzyło mi się to z czarną Wołgą jeżdżącą po ulicach i porywającą dzieci w latach 70, którą straszyli mnie w dzieciństwie rodzice. Dokładnie na tym oparta jest fabuła tej książki, czarna furgonetka, która porywa dzieci w bardzo tajemniczych okolicznościach. Po dwudziestu latach od porwania swojej córki Bogna cały czas uporczywie jej poszukuje, nie przyjmując do wiadomości, że ta może już nie żyć. Gdy dowiaduje się, że po tylu latach zostało uprowadzone kolejne dziecko, bierze sprawy w swoje ręce i sama postanawia zapolować na porywacza. Nieoczekiwanie, uzyskuje pomoc od Huberta, byłego wojskowego, który został wydalany ze służby za przekroczenie granic obrony koniecznej. Razem tworzą dość specyficzną parę, ale wypadają bardzo wiarygodnie. To samo mogę powiedzieć o Nikodemie, który również bierze udział w poszukiwaniach porywacza. Chłopak ma bardzo wymagającego ojca, który ma wobec niego bardzo wygórowane oczekiwania. Co ciekawe, chłopak posiada paranormalne zdolności. Do tego jest jeszcze Blacha, psychopata, który zbiegł ze szpitala. Ta postać jest chyba najciekawsza i najlepiej pokazuje warsztat pisarski autora. Przemysławowi Wilczyńskiemu udało się stworzyć bardzo ciekawy portret psychologiczny, mimo że Blacha jest dla nas jedną wielką zagadką.

Akcja książki jest prowadzona początkowo niespiesznie, kolejne elementy układanki pojawiają się stopniowo. Nie zostaliśmy od razu rzuceni w wir wydarzeń, autor dal nam czas na spokojne rozeznanie się w sprawie. Początkowe powolne tempo niech was jednak nie zwiedzie, bo w miarę upływu czasu, akcja stopniowo przyśpiesza. Auto stosuje jednak bardzo rozbudowane opisy, przemyślenia bohaterów często się powtarzają, co cyklicznie wyhamowuje nam to tempo akcji. Być może był to celowy zabieg, jednak przy kolejnym już takim zabiegu zaczynało mnie to trochę nużyć.

Paranormalne zdolności Nika i tajemnicza czarna furgonetka wprowadzają do fabuły elementy grozy, jednak nie są one bardzo przytłaczające. Nie przepadam za takimi zabiegami w książkach, zwykle horrorów i powieści grozy nie czytam, ale w przypadku Dwudziestu lat ciszy te elementy paranormalne były utrzymane na akceptowalnym przeze mnie poziomie. Zdaje sobie jednak sprawę, że osoby, które lubują się w tego typu literaturze, mogą być rozczarowane. Dla mnie sama tajemnica związana z furgonetką była wystarczającą. Nie wszystko da się tu racjonalnie wytłumaczyć i też nie dostajemy odpowiedzi na wszystkie pytania. Otwarte zakończenie daje Czytelnikowi ogromne pole możliwości. Ten brak jednoznaczności, zwłaszcza w zakończeniu pozostawia nas z poczuciem niepokoju i dramatyzmu.

Dwadzieścia lat ciszy to thriller, który przede wszystkim opowiada o złu. I nie chodzi tu tylko o to zło, które wynika z głównego wątku, czyli porwaniach dzieci. Autor, nakreślając postać Blachy i głosów w jego głowie, stworzyć bohatera przesiąkniętego złem takiego, które nie powinno się spuszczać z oka w szpitalu psychiatrycznym. Dodatkowo poruszone są tu liczne watki społeczne takie jak bezdomność, alkoholizm, znęcanie psychiczne nad dzieckiem. To wszystko plus miejsce akcji, czyli opuszczona cegielnia, stara kamienica tworzyły nastrój niepokoju i grozy. Tak jak wspominałam wcześniej, nie są to moje klimaty, nie jest to mój ulubiony gatunek, ale uważam, że ten thriller zasługuje na uwagę, przede wszystkim ze względu na kreację bohaterów. K

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:

muza

----------------------------

Wydawnictwo: Akurat

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 448

Polecamy