MIAŁA UMRZEĆ - EWA PRZYDRYGA

Miała umrzeć to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier tej jesieni. Już przy poprzedniej książce, Bliżej niż myślisz, autorka zdobyła moje serce. Książki Ewy Przydrygi to thrillery psychologiczne, z naciskiem na drugi człon tej nazwy. Psychika bohaterów odrywa tu decydującą rolę. Nie inaczej jest w najnowszej powieści Miała umrzeć. To opowieść o dwóch kobietach, Adzie i Lenie, których historia osadzona jest w dwóch płaszczyznach czasowych. Pozornie nic ich nie łączy, pochodzą z dwóch różnych miastach, wychowały się  w różnych rodzinach, mają odmienne zainteresowania. Jednak kiedy Lena przez przypadek poznaje pewnego człowieka z przeszłości Ady, zaczyna drążyć i szukać informacji na temat swojej rodziny. Wtedy też na jaw wychodzą głęboko skrywane sekrety, które mogą zabić.

Ada, pod koniec 1998 roku wraz z paczką znajomych zawiera nietypowy pakt. Testują granice swoich wytrzymałości, biorąc udział w grze na wyzwania. Nie są to niewinne zabawy nastolatków, ale wyzwania, które mogą doprowadzić do tragedii. W domu dziewczyna nie znajduje wsparcia w rodzicach, każde  z nich zajęte jest jedynie własną osobą. Nie interesuje ich również ich młodsza córka, 4-letnia Nela. Jedynie starsza siostra dba o dziewczynę i okazuje jej czułość. 20 lat później druga z bohaterek tej książki, Lena, spotyka na własnym wernisażu mężczyznę, który twierdzi, że znał ją, gdy ta była małą dziewczynką. Lena wybiera się z wizytą do Puszczykowa, by od ciotki dowiedzieć się czegoś o swoim dzieciństwie. Wychowana przez oziębłą i zimną ciotkę, dziewczyna nie pamięta swoich rodziców, a w dorosłym życiu nie potrafi zbudować trwalej relacji, jednak przypadkowe spotkanie z obcym mężczyzną rozpoczyna lawinę zmian w jej życiu.

Ewa Przydryga po raz kolejny stworzyła thriller psychologiczny, który wywołuje ciarki na plecach, od którego nie sposób się oderwać. Historia opowiedziana w Miała umrzeć nie jest prosta ani tym bardziej banalna. Autorka porusza niezwykle delikatny temat wpływu naszego dzieciństwa na budowanie własnej tożsamości w dorosłym życiu. Pokazuje, na konkretnym przykładzie, jakie skutki ma poczucie osamotnienia i brak zainteresowania ze strony najbliższych. W brutalny sposób pokazuje, że wcale nie trzeba stosować przemocy fizycznej, by zniszczyć psychikę dziecka. Już dawno nie widziałam, żeby ktoś tak pisał o stracie, jak Ewa Przydryga, z wyczuciem,  bez powielania schematów i wyświechtanych tekstów. Książka aż kipi od emocji, najbardziej je czuć w rozdziałach poświęconych Adzie, zbuntowanej nastolatce, która pragnie jedynie spokoju dla siebie i młodszej siostrzyczki. Czy to aż tak dużo?

Bohaterów w książce jest naprawdę całkiem sporo, początkowo bałam się, że będą oni wprowadzali duży chaos. Nic bardziej mylnego, każdy z nich miał do odegrania swoją rolę, skrupulatnie zaplanowaną przez autorkę. Główne bohaterki są tylko dwie, i to wokół nich kreci się cala akcja, to one są osią wszystkich wydarzeń. Są bardzo różne, a jednak w wielu sprawach bardzo do siebie podobne. Obie nałożyły na siebie pancerz ochronny, choć z różnych powodów.

Warstwa psychologiczna zdecydowanie wygrywa tu z wątkiem kryminalnym, co jest raczej typowe dla tego gatunku. Czasem ciężko jest zainteresować czytelnika samą psychologią postaci, ale Ewie Przydrydze zdecydowanie się to udało. Nie mówię, że historii kryminalnych tu nie ma, bo oczywiście są, ale występują raczej jako tło dla opowieści Leny i Ady. To przejmująca, pełna tajemnic i napięcia opowieść, którą ja odczytuję też jako swego rodzaju przestrogę. Zniszczyć człowieka może nie tylko siła mięśni i gorzkie słowa, ale wręcz brak jakichkolwiek słów, czysta obojętność. Przeczytajcie tę książkę i zatraćcie się w tej historii. K.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję: 

muza

--------------

Wydawnictwo: MUZA

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 318

Polecamy