Wdowa

 

Każdy z nas wielokrotnie słyszał nagłaśniane przez media historie, dotyczące porwania dziecka. Podejrzewam też, że większość z was, podobnie jak ja, pilnie śledziło kolejne newsy, doniesienia prasowe o toczącym się poszukiwaniach i śledztwie. Nie jest mi trudno wyobrazić sobie, co muszą czuć rodzice zaginionego dziecka. Ten temat zresztą bardzo upodobali sobie autorzy książek i co rusz pojawia się na rynku nowość, która opisuje dramatyczne poszukiwania rodziców. Fiona Barton również postanowiła poruszyć ten temat, ale od innej strony. „Wdowa” to zapis przeżyć kobiety, której maż został oskarżony przez policję o porwanie dziecka. Postawienie się w sytuacji tej bohaterki wydaje mi się już dużo trudniejsze.

Jean przez lata wiernie trwała przy boku swego męża. Przemilczała również wiele szczegółów dotyczących sprawy porwania małej Belli, by nie zaszkodzić mężowi. Kierowała nią niezachwiana wiara w niewinność Glena czy może strach przed konsekwencjami? Mimo pogróżek i oskarżycielskich spojrzeń opinii publicznej nie zrobiła nic, co zaszkodziłoby jej małżeństwu. Aż do jego tragicznej śmierci pod kołami samochodu. Dopiero wtedy kobieta zdecydowała się udzielić pierwszego wywiadu i wyznać prawdę.

 wdowa

„Wdowa” to thriller bardzo ciekawie skonstruowany. Historię porwania 2-letniej Belli poznajemy z kilku perspektyw, przede wszystkim wdowy, która latami chroniła swego męża, reporterki Kate, która była mocno zaangażowana w relacjonowanie poszukiwań, a po latach jako pierwsza przeprowadza wywiad z wdową, oraz z punktu widzenia detektywa, którego zaangażowane w tę sprawę jest naprawdę imponujące. Te trzy perspektywy składają się na świetnie przedstawiony obraz kobiety zdominowanej przez męża, przez lata stojącej za plecami męża, oskarżonego o porwanie dziecka. Po jego śmierci oczy wszystkich skierowane są na Jean, może w końcu wyzna prawdę, może matka małej Belli dowie się w końcu, co stało się z jej córką.

Jean Taylor to bardzo ciekawa i złożona postać, a odczucia, jakie mi towarzyszą w stosunku do tej postaci, są bardzo ambiwalentne. Z jednej strony można powiedzieć, że jest to postać tragiczna. Wyszła za mąż w bardzo młodym wieku, mąż przejął kontrolę nad całym jej życiem, a jednym marzeniem, którego nigdy nie spełniła, było posiadanie dziecka. Mąż Jean nie mógł mieć potomstwa, nie chciał również słyszeć o adopcji, czy innych metodach. Tak przedstawionej bohaterce możemy jedynie współczuć. Gdy jednak dołożymy do tego, że posiadała informacje, które pomogłyby złapać porywacza belli, to współczucie szybko znika. Jak więc określić Jean? Manipulanta? Oszustka? Intryganta? Nawet po  przeczytaniu zakończenia trudno jest mi określić jej rolę i postawę. Tak skonstruowana postać, tak niejednoznaczna bohaterka jest dużą wartością tej książki, zdecydowanie. 

„Wdowa” ma w sobie wszystkie te elementy, które powinien mieć dobry thriller: intrygującą zagadkę, dobrze skontrowaną postać pierwszoplanową, niedopowiedzenia, aurę tajemnicy. Mimo że nie jest to wybitny thriller, który epatuje brutalnością, a warstwa psychologiczna nie powala, to książkę od pierwszych stron czytałam z przyjemnością. Rozczarowała mnie trochę zakończenie, spodziewałam się tam jednak jakieś zwrotu akcji, oczekiwałam, że autorka na koniec namiesza, wyprowadzi nas w pole, a okazało się, że zakończyła tak, jak przez całą powieść prowadziła nas za rękę. Poprawnie, ale bez większego wrażenia. Niemniej jednak uważam, że sam pomysł, by na sprawę porwanie dziecka spojrzeć oczami żony oskarżonego, był świetny. No i kreacja głównej bohaterki, bardzo ciekawa i dyskusyjna. Polecam.K.

Moja ocena: 7

Za książke dziękuję: 
czarna owca

 

 

Wydawnictwo Czarna Owca
Tłumaczenie: Agata Ostrowska
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 456

 

Polecamy