PROSTA SPRAWA - WOJCIECH CHMIELARZ

Wszystko bym mogła powiedzieć o najnowszej książce Wojciecha Chmielarza, ale na pewno nie to, że to była (tytułowa) prosta sprawa. W tej historii od samego początku nie było nic prostego ani dla mnie, ani dla bohaterów Prostej sprawy.  Zacznijmy od tego, w jakich okolicznościach powstała książka. Autor podczas narodowego lockdawnu, chcąc odwdzięczyć się swoim czytelnikom, na gorąco pisał i publikował na swoim fb powieść w odcinkach. Mogliśmy na bieżąco podglądać postępy pracy, praktycznie w tym samum czasie, w którym autor je pisał. W końcu całość została zebrana i wydana nakładem Wydawnictwa Marginesy pod tytułem Prosta sprawa Jesteście ciekawi, co wyszło z tego pisarskiego eksperymentu?

Młody mężczyzna przyjeżdża do Jeleniej Góry, by spotkać się z dawno niewidzianym przyjacielem i zwrócić mu dług, zaciągnięty dawno temu. Kiedy jednak dociera do mieszkania Prostego, okazuje się, że jest ono zdemolowane, jak po przeszukaniu, a przyjaciela nigdzie nie ma. Na miejscu zjawiają się jednak uzbrojeni bandyci, którzy również poszukują Prostego. Mężczyzna zostaje uwikłany w niebezpieczną grę, w której przyjdzie mu się zmierzyć z jeleniogórskimi gangsterami, czeską mafią, a także… romską. Mężczyźnie pomoże jednak pewna tajemnicza agenta ABW.

Zacznę od tego, że jest to tak bardzo inna książka Chmielarza, od tych które do tej pory czytałam, że za każdym razem, gdy odkładałam książkę, przeżywałam coś na kształt szoku czy zdumienia, widząc nazwisko autora na okładce. Autora kojarzę z kryminałem i przede wszystkim thrillerem psychologicznym, a tu dostaję książkę sensacyjną, przygodową. Nie mówię, że ta zmiana jest zła, choć ten gatunek akurat nie należy do moich ulubionych i będzie to miało wpływ na moją ocenę. Ogromnie doceniam jednak tych autorów, którzy wychodzą ze swojej strefy komfortu, poszukują nowych gatunków i nie boją się spróbować czegoś nowego. Wojciech Chmielarz zdecydowanie do nich należy.

Główny bohater Prostej sprawy to jeden z najbardziej tajemniczych i osobliwych postaci, jakie spotkałam w literaturze. Przez całą książkę nie poznajemy jego nazwiska, do samego zakończenia w sumie niewiele o nim wiemy, poza tym, że chce pomóc przyjacielowi. Zakończenie przynosi kilka odpowiedzi, ale zdecydowanie nie zaspokaja mojej ciekawości. To facet, który wie jak się bić, umie posługiwać się bronią, jest nieustraszony, inteligentny, posiada poczucie humoru – niebezpieczna mieszanka. Sam przeciwko jeleniogórskim gangsterom, połączenie współczesnego Janosika, Stallone i MacGyvera.

Nie wiem, czy to było zamierzone (pewnie nie), ale książka wyszła bardzo filmowo. Autor tak plastycznie opisał wszystkie sceny, gdzie bohaterowie leją się po mordach, że bez problemu mogłam to sobie wyobrazić. Zastanawiam się, jak bardzo jest to realny opis, czy w rzeczywistości również jeden facet dałby radę kilku umięśnionym i uzbrojonym gangsterom, ale nie mam w tej dziedzinie żadnego doświadczenia. Za filmowym klimatem przemawiają też okoliczności przyrody, w których autor umieścił akcję swojej książki. Kotlina Jeleniogórska, Karkonosze, Karpacz, to na pewno wyglądałoby świetnie na ekranie. 

Prosta sprawa to dynamiczna powieść sensacyjna, w której cały czas coś się dzieje. Historia, mimo pisania na szybko, wydaje się dość przemyślana i składna. Tempo akcji jest dynamiczne i szybkie, dla mnie chyba jednak zbyt szybkie, ale jak już wspominałam wcześniej ja nie przepadam za sensacją. Główny bohater jest tak tajemniczy, że ciężko o jakieś sympatie czy antypatie w stosunku do niego. Sam pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy, czyli zniknięcie Prostego, ale również wszystkie wątki poboczne. Moim zdaniem, właśnie w tych drugoplanowych wątkach widać warsztat autora to, że nawet dla „zabawy” potrafi napisać dobrą książkę, z inteligentną fabułą. K

Za egzemplarz książki dziękuję: 

marginesy

Wydawnictwo Marginesy
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 383

Artykuły powiązane

Polecamy