TEŚCIOWE W TARAPATACH - ALEK ROGOZIŃSKI

Alek Rogoziński nie bez powodu nazywany jest księciem komedii kryminalnej. Jego książki nie schodzą z list bestsellerów, a wierne grono fanów rośnie  z każdą kolejną pozycją. Autor bawi do łez, kreuje bardzo charakterystyczne postaci  oraz, jak miała okazję przekonać się w przy kazji czytania najnowszej książki autora Teściowe muszą zniknąć, jest też uważnym obserwatorem otaczającej nas rzeczywistości. Najnowsze dzieło Alka Rogozińskiego to kontynuacja przygód dwóch teściowych, które mogliśmy poznać w książce Teściowe muszą zniknąć. W co tym razem wpakowały się tytułowe teściowe?

Maja i Kazimiera postanawiają wybrać się wspólnie na relaksującą wycieczkę w Świętokrzyskie. Każda z pań ma jednak zupełnie inny polan podróży – Kazimiera ma za zamiar zwiedzać sanktuaria maryjne, natomiast Maja chce odwiedzić winnice i relaksować się w SPA. Szybko okaże się, ze żadna z pań nie będzie w stanie zrealizować swojego planu, za to połączy ich jeden, wspólny cel – ratowanie życie. Kobiety zostają wplatane w morderstwo,  za którym stoją członkowie tajemniczego zakonu zwanego zakonem Smoka. Kazimiera i Maja będą musiały nauczyć się ze sobą współpracować, na szczęście jednak przyjdzie im z pomocą kilku dobrych ludzi.

Książki Alka Rogozińskiego to gwarancja dobrej zabawy i dużej dawki poczucia humoru. Nie inaczej jest w przypadku tej książki. Tytułowe teściowe, czyli Maja i Kazimiera to panie, które już bardziej nie mogłyby się od siebie różnić. Kazimiera to bogobojna pani w kwiecie wieku, jej idealny sposób na wypoczynek to zwiedzanie klasztorów, kościołów, herbatka wypita z biskupem, a najlepiej z arcybiskupem. Maja to kobieta młoda duchem, energiczna, chce czerpać z życia pełnymi garściami. Do kwestii wiary Kazimiery podchodzi bardzo sceptycznie, sama jest niewierząca i już choćby na tym polu dochodzi między paniami do wielu spięć. Dlaczego zatem zdecydowały się razem wyjechać? Może dla dobra własnych dzieci chcą zakopać topór wojenny? W końcu córka Mai jest żoną syna Kazimiery. Pogmatwane to? Może trochę na początku, ale szybko wszystko staje się jasne i można skupić na zabawnych (z naszego punktu widzenia) perypetiach pań, wplatanych w morderstwo.

Jeśli już mowa o tym morderstwie, to udało się autorowi mnie zaskoczyć, ponieważ przenosimy się w czasie aż do 1452 roku, do czasów Władysława Warneńczyka. To tam należy szukać początku problemów Mai i Kazimiery. Przyznam się, że nie spodziewałam się, że przy okazji komedii kryminalnej, dostanę też małą lekcję historii, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, bo nigdy nie słyszałam o legendzie dotyczącej Warneńczyka. Uwielbiam takie momenty zaskoczenia! Autor zabiera nas do piętnastowiecznej Madery, do opatowskich piwnic, a nawet na wysypisko śmieci, istny galimatias, w pozytywnym znaczeniu oczywiście. 

Wspomniałam na początku, że autor okazał się genialnym obserwatorem rzeczywistości, które obecnie bardziej nas zasmuca, irytuje i wkurza, niż śmieszy, ale dzięki Alkowi Rogozińskiemu mogłam przez chwilę tę sytuację, w której obecnie siedzimy po uszy, obśmiać, podejść z dystansem i się wyluzować. Dialogi bohaterów, zwłaszcza wypowiedzi Mai, to genialne komentarze dotyczące naszej rzeczywistości, błyskotliwe, humorystyczne, a nawet wręcz sarkastyczne. W tych wątkach pobocznych pojawia się tak dużo absurdu, który wcale nie jest wymyślony, że osoba, która nie miałaby pojęcia, co aktualnie się u nas wyrabia, pomyślałaby, że autor to jakiś wariat chyba :)

Teściowe w tarapatach to komedia kryminalna ze wciągającą fabułą, historycznym motywem w tle, genialnymi i przebojowymi bohaterkami oraz licznymi zwrotami akcji. Na nudę nie ma tu miejsca! A jako bonus dostajemy namiary na pyszną restaurację w Kielcach. K.

Za egzemplarz książki dziękuję: 

wab

 

-----------------

Wydawnictwo: W.A.B

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 301

Polecamy