SZÓSTE DZIECKO - J. D. BARKER

Cóż to było za zakończenie serii Zabójcy Czwartej Małpy! Przez większą część książki czułam się jak Sam Porter po utracie częściowej pamięci, miałam przebłyski wspomnień, ale ciężko mi było ogarnąć to w jedną całość. Szóste dziecko to trzeci, ostatni tom serii, w którym poznajemy odpowiedzi na wszystkie pytania z tomu pierwszego i drugiego. A było co wyjaśniać, bo wątków, bohaterów i tajemnic autor, J.D. Barker namnożył całkiem sporo w tych trzech tomach serii z Czwartą Małpą. Miałam ogromne oczekiwania co do ostatniego tomu, bo „Czwartą małpę” oraz „Piątą ofiarę”, dwa poprzedzenie tomy wprost uwielbiam, uważam, że jedne z najlepszych kryminałów, jakie kiedykolwiek czytałam. Zatem, czy Szóste dziecko spełniło moje oczekiwania?

Sam Porter ma w swojej pamięci głęboko zakopane wspomnienia, do których nawet on sam nie potrafi dotrzeć. W toku śledztwa w sprawie 4MK wychodzą na jaw jego kolejne powiązania z mordercą. Kiedy Anson Bishop, główny podejrzany w sprawie zabójstwa Czwartej Małpy, ujawnia swoją historię, całkowicie zmienia tok śledztwa i podejrzenia FBI wobec głównego podejrzanego.

Głowię się nad tym, co mogę Wam napisać o tej książce, co mogę zdradzić z fabuły, by nie powiedzieć za dużo. Wątków jest tak dużo, że musiałam zwolnic z czytaniem, bardziej się skupić, poszukać w pamięci odniesień do poprzednich tomów. Zwolniłam też z innego powodu, chciałam dawkować sobie przyjemność czytania, w końcu to pożegnanie z Samem Porterem. (Czy na pewno? Oglądałam wywiad z autorem w ramach BookTargu i dowiedziałam się, że J.D.Barker  w przyszłości chciałby powrócić do tego bohatera).  Pomimo tak wielu różnych wątków, autor po mistrzowsku związał to wszystko w jedną, spójną całość. Nie wiem, czy jest ktoś, kto zdołałby domyślić się zakończenia, tak dużo było zwrotów akcji, że ja byłam zupełnie skołowana. Oczywiście, miałam swoje typy, z jednym trafiłam, ale do całkowitego rozwiązania sprawy było mi daleko. Kreatywność autora pod tym względem rzuciła mnie na kolana! Zakończenie jest właśnie takie, jakie oczekiwałam, mocne i konkretne, z twistem dosłownie na ostatnich stronach. Autor zadbał, żebyśmy się nie nudzili.

Historia opowiedziana jest z perspektywy kilku bohaterów, bardzo lubię to rozwiązanie, daje nam możliwość śledzenia wydarzeń na wielu poziomach. Do tego ponownie mamy możliwość zajrzenia do pamiętników mordercy, która ponownie uważam, za najmocniejszy punkt tej książki. Miałam ciarki na rękach, gdy czytałam te fragmenty. W tomie trzecim mamy okazję trochę lepiej poznać innych bohaterów, detektywa Nasha oraz agenta specjalnego Pool’a. Sam Porter nie prowadzi już oficjalnie śledztwa, on znajduje się na zupełnie innym poziomie tej układanki.

W dwóch poprzednich tomach autor trzymał nas w ciągłym napięciu, akcja budziła w czytelnikach mnóstwo emocji. Tym razem również tak jest, ale to napięcie już jest inne, Szóste dziecko skupia się na wyjaśnieniu wszystkich niewiadomych, choć trup również i tu ścieli się gęsto. W niektórych fragmentach autora nieco poniosła wyobraźnia, kilka scen wypadło mało wiarygodnie, ale J.D. Barkerowi jestem w stanie wybaczyć naprawdę wiele.

Moim numerem jeden i totalną petardą nadal zostaje pierwszy tom, czyli Czwarta Małpa, ale Szóste dziecko to godne zakończenie tej trylogii, zwłaszcza sama finałowa scena. No mistrzostwo po prostu. Trochę mi smutno, że to już koniec, ale  z drugiej strony myślę, że to idealny moment na zakończenie tej przygody, wszak co za dużo, to niezdrowo. Polecam z całego serca całą serię! K

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:

czarna owca

 

--------------------

Wydawnictwo: Czarna Owca

Tłumaczenie: Agata Ostrowska

Data wydania: 2020

Liczba stron: 512

Polecamy