Siedem śmierci Evelyn Hardcastle

O jedenastej wieczorem Evelyn Hardcastle zostanie zamordowana.
Masz osiem dni i osiem wcieleń.
Pozwolimy ci odejść pod warunkiem, że odkryjesz, kto jest zabójcą.
Zrozumiano? W takim razie zaczynamy…
Evelyn Hardcastle będzie umierać każdego dnia, aż do momentu, gdy ktoś odkryje, kim jest jej zabójca. Wśród gości zaproszonych do Blackheath jest kilku ludzi, którzy próbują to zrobić. Nie mają równych szans ani równych możliwości. Stale przeżywają ten sam dzień, usiłując rozwiązać zagadkę, lecz każdy wieczór nieubłaganie przeszywa dźwięk wystrzału z rewolweru…
Jeśli Aiden Bishop nie zwycięży w wyścigu o odkrycie tożsamości mordercy, nigdy nie opuści posiadłości. Ma osiem szans: każdego ranka przez osiem dni obudzi się w ciele innego gościa... Jeśli nie uda mu się znaleźć zabójcy, cały cykl zacznie się od początku. I znów będzie musiał odkrywać, kim są jego przeciwnicy i który z nich pod eleganckim ubraniem skrywa śmiertelnie ostry nóż…
Agatha Christie, która triumfalnie wkroczyła w XXI wiek.
Zachwycająca łamigłówka! To najbardziej nieprzewidywalna zagadka kryminalna roku! (Źródło opisu: Wydawnictwo Albatros)

Prawdopodobnie każdy, kto posiada konto na Instagramie widział okładkę tej książki chociażby jeden raz. Była to chyba najbardziej popularna książka zeszłego roku, a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Jednak ilość pozytywnych opinii mnie przytłoczyła i zupełnie nie miałam ochoty sięgać po tę książkę tuż po premierze. Po chwili odpoczynku od wyskakujących wszędzie zdjęć owej pozycji, postanowiłam nadrobić zaległości.

 siedem śmierci

Ogólnie lubię takie koncepcje w książce: wielka rezydencja w środku niczego, wielu zaproszonych gości i morderstwo. A właściwie siedem, ale zawsze umiera ta sama osoba. Przez siedem dni z rzędu, a właściwie tego samego dnia, tylko przeżywanego cały czas od początku. Skomplikowane, prawda? Główny bohater, Aiden, dostaje osiem szans na rozwikłanie zagadki: kto zabił Evelyn Hardcastle? Osiem wcieleń, codziennie budzi się w innym ciele przy okazji przejmując jej cechy charakteru. Pozwala to za każdym razem zupełnie inaczej podejść do tej historii, spojrzeć na nią z innej strony, wpaść na inne pomysły. A na koniec mamy ośmiu Aidenów, którzy jakimś cudem znajdują mordercę. Czy to jednak koniec tajemnic?

Od początku wiemy, że główny bohater znajduje się w swego rodzaju więzieniu. Ma kilka szans na rozwiązanie zagadki, jednak jeśli mu się to nie uda, cały proces będzie trwał w nieskończoność, a on z każdą zmianą wcielenia będzie tracił odrobinę siebie. Nie wiemy jak Aiden znalazł się w rezydencji Hardcastle'ów, dochodzimy do prawdy równocześnie z bohaterem. Dla mnie początek książki był niesamowicie chaotyczny. Pełno nazwisk, wiele niewiadomych. Przez długi czas nie mogłam się zorientować o co chodzi. Dopiero chyba w połowie przyzwyczaiłam się do takiego stylu, ale wtedy było już za późno. Już skreśliłam tę książkę. Było dla mnie tego zwyczajnie za dużo, zbyt chaotycznie, a zmiany wcieleń, które w pewnym momencie były co stronę, mnie wytrącały z równowagi. I od tego momentu było mi już wszystko jedno, co się stanie z bohaterem, czy uda mu się rozwikłać zagadkę. Przeczytałam do końca, ponieważ najbardziej zainteresowała mnie postać doktora Dżumy i samego więzienia, w którym wszyscy byli zamknięci. I przyznam, że ta koncepcja była bardzo interesująca i żałuję, że autor potraktował ją tak po macoszemu, bo dla mnie to właśnie tam tkwił największy potencjał.

Czytałam wiele opinii o „Siedem śmierci Evelyn Hardcastle“ twierdzących, że jest to najlepszy kryminał poprzedniego roku. Cieszę się, że nie przeczytałam tej pozycji w 2019 roku, ponieważ dla mnie byłoby to największe rozczarowanie. Jestem w stanie zrozumieć zachwyty nad tą książką, jednak ja się od niej zupełnie odbiłam. E.

 

 

Wydawnictwo Albatros
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 508

 

Polecamy