Jaskółki z Czarnobyla

Minęło już ponad 30 lat od wybuchu reaktora elektrowni w Czarnobylu, a mimo upływu czasu temat ten bardzo często powraca. Ostatnio głośno było o genialnym serialu „Czarnobyl” nakręconym przez HBO, który opowiadał o tej największej w dziejach ludzkości, katastrofie atomowej. Tym razem temat Czarnobyla postanowił poruszyć francuski pisarz Morgan Audic i na zgliszczach elektrowni umieścił miejsce akcji swojego kryminału. 

Prypeć, czyli teren dawnej zony, przeżywa ostatnio prawdziwe oblężenie turystów z całego świata, chcąc obejrzeć nuklearne wysypisko. W takcie jednej z takich wycieczek zostaje odnalezione ciało młodego mężczyzny. Śledztwo obejmuje komisarz Josif Melnyk, który od kilku lat pracuje na komisariacie w Czarnobylu. Niezależnie sprawę bada policjant z Rosji, Aleksander Rybałko, a pomaga mu ornitolożka Ninel. Czy uda im się odnaleźć sprawcę brutalnego morderstwa syna byłego radzieckiego ministra Sokołowa? I dlaczego sprawca pozostawił zwłoki na terenie zony?

 jaskółki z czarnobyla

„Jaskółki z Czarnobyla” to wydawnicza nowość, ale nie jest to zwykły kryminał, w którym razem ze śledczym gonimy za mordercą, dociekamy jego motywu i wydajemy wyrok. Jest to książka, która ma w sobie elementy z literatury faktu, ponieważ historia opowiedziana w „Jaskółach” jest mocno osadzona w historii Czarnobyla z kwietnia 1986 roku, czyli z dnia wybuchu elektrowni. We fragmentach wspomnień bohaterów zostajemy przeniesieni 30 lat wstecz i obserwujemy, chaos, który zapanował po wybuchu, dramat, w jakim znalazły się całe rodziny. Opis tego, jak obecnie wygląda strefa skażona jest tak precyzyjny i realistyczny, że nie trudno było mi sobie wyobrazić zonę, a nawet miałam wrażenie, jakby promieniowanie przenikało przez kartki książki i mnie dosięgło.

„Jaskółki z Czarnobyla” to przede wszystkim kryminał, bo to właśnie morderstwo syna wysoko postawionego polityka rosyjskiego, jest osią wydarzeń i punktem wyjścia. Śledztwo jest bardzo skomplikowane i sięga w przeszłość, ale ja właśnie takie sprawy lubię, im bardziej zagmatwane, tym lepiej! Ciekawym zabiegiem jest prowadzenie śledztwa przez dwóch policjantów, Rosjanina i Ukraińca, niezależnie od siebie, zestawienie ze sobą ich metod pracy, a także podejścia do życia. Dla Rybałko nie ma nic do stracenia, nie przejmuje się promieniowaniem, natomiast Melnyk na co dzień mieszka w Czarnobylu, do domu do kijowa wraca tylko na weekendy, przed wejściem do mieszkania musi się wyszorować, zdjąć ubrania, w innym wypadku żona go nie wpuści. Tych dwoje reprezentuje skrajne podejścia, ale myślę, że są one świetnym odbiciem społeczeństwa.

Bardzo mocno jest tu zaakcentowane tło historyczne, można się doszukiwać w tym nawet pewnej symboliki, Ukraina, która powoli się stabilizuje i wciąż walczy ze skutkami katastrofy oraz mateczka Rosja, która cały czas trzyma rękę na pulsie i nieustannie miesza się do śledztwa. Polityka, ta współczesna, jak i radziecka, jest tu dość mocno zaakcentowana. I to moim zdaniem zasługuje na dużo uznania, ponieważ przypominam, że autor tej książki jest z pochodzenia francuzem, zdecydowanie łatwo o tym zapomnieć podczas czytania „Jaskółek z Czarnobyla”.

Ta książka pochłonęła mnie bez reszty. Autor ma niesamowicie obrazowy język, jego postaci są bardzo  realne, z krwi i kości. Nic nie jest przerysowane, sztuczne, a całość dobrze oddaje ducha społeczności wschodniej Ukrainy. Świetny kryminał, który ogromnie Wam polecam! Czytajcie, bo jest rewelacyjny kryminał!. K.

Książkę mozecie kupić przechodząc w poniższy link:
https://www.taniaksiazka.pl/jaskolki-z-czarnobyla-morgan-audic-p-1384598.html?q=jask%f3%b3ki+z+czarnobyla&sgtype=prodonecol

Opinia powstała dzięki współpracyz TaniaKsiązka.pl 
taniaksiazka

 

Wydawnictwo Mova
Tłumaczenie: Paweł Łapiński
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 553

 

Minęło już ponad 30 lat od wybuchu reaktora elektrowni w Czarnobylu, a mimo upływu czasu temat ten

bardzo często powraca. Ostatnio głośno było o genialnym serialu „Czarnobyl” nakręconym przez HBO,

który opowiadał o tej największej w dziejach ludzkości, katastrofie atomowej. Tym razem temat

Czarnobyla postanowił poruszyć francuski pisarz Morgan Audic i na zgliszczach elektrowni umieścił

miejsce akcji swojego kryminału.

Prypeć, czyli teren dawnej zony, przeżywa ostatnio prawdziwe oblężenie turystów z całego świata, chcąc

obejrzeć nuklearne wysypisko. W takcie jednej z takich wycieczek zostaje odnalezione ciało młodego

mężczyzny. Śledztwo obejmuje komisarz Josif Melnyk, który od kilku lat pracuje na komisariacie w

Czarnobylu. Niezależnie sprawę bada policjant z Rosji, Aleksander Rybałko, a pomaga mu ornitolożka

Nina. Czy uda im się odnaleźć sprawcę brutalnego morderstwa syna byłego radzieckiego ministra

Sokołowa? I dlaczego sprawca pozostawił zwłoki na terenie zony?

„Jaskółki z Czarnobyla” to nie jest zwykły kryminał, w którym razem ze śledczym gonimy za mordercą,

dociekamy jego motywu i wydajemy wyrok. Jest to książka, która ma w sobie elementy z literatury faktu,

ponieważ historia opowiedziana w „Jaskółach” jest mocno osadzona w historii Czarnobyla z kwietnia

1986 roku, czyli z dnia wybuchu elektrowni. We fragmentach wspomnień bohaterów zostajemy

przeniesieni 30 lat wstecz i obserwujemy, chaos, który zapanował po wybuchu, dramat, w jakim znalazły

się całe rodziny. Opis tego, jak obecnie wygląda strefa skażona jest tak precyzyjny i realistyczny, że nie

trudno było mi sobie wyobrazić zonę, a nawet miałam wrażenie, jakby promieniowanie przenikało przez

kartki książki i mnie dosięgło.

„Jaskółki z Czarnobyla” to przede wszystkim kryminał, bo to właśnie morderstwo syna wysoko

postawionego polityka rosyjskiego, jest osią wydarzeń i punktem wyjścia. Śledztwo jest bardzo

skomplikowane i sięga w przeszłość, ale ja właśnie takie sprawy lubię, im bardziej zagmatwane, tym

lepiej! Ciekawym zabiegiem jest prowadzenie śledztwa przez dwóch policjantów, Rosjanina i Ukraińca,

niezależnie od siebie, zestawienie ze sobą ich metod pracy, a także podejścia do życia. Dla Rybałko nie

ma nic do stracenia, nie przejmuje się promieniowaniem, natomiast Melnyk na co dzień mieszka w

Czarnobylu, do domu do kijowa wraca tylko na weekendy, przed wejściem do mieszkania musi się

wyszorować, zdjąć ubrania, w innym wypadku żona go nie wpuści. Tych dwoje reprezentuje skrajne

podejścia, ale myślę, że są one świetnym odbiciem społeczeństwa.

Bardzo mocno jest tu zaakcentowane tło historyczne, można się doszukiwać w tym nawet pewnej

symboliki, Ukraina, która powoli się stabilizuje i wciąż walczy ze skutkami katastrofy oraz mateczka

Rosja, która cały czas trzyma rękę na pulsie i nieustannie miesza się do śledztwa. Polityka, ta

współczesna, jak i radziecka, jest tu dość mocno zaakcentowana. I to moim zdaniem zasługuje na dużo

uznania, ponieważ przypominam, że autor tej książki jest z pochodzenia francuzem, zdecydowanie łatwo

o tym zapomnieć podczas czytania „Jaskółek z Czarnobyla”.

Ta książka pochłonęła mnie bez reszty. Autor ma niesamowicie obrazowy język, jego postaci są bardzo

realne, z krwi i kości. Nic nie jest przerysowane, sztuczne, a całość dobrze oddaje ducha społeczności

wschodniej Ukrainy. Świetny kryminał, który ogromnie Wam polecam!

Polecamy