środa, 16 maj 2018 16:09

Syndrom zamknięcia

 Niektóre książki wpadają nam w ręce zupełnie przypadkiem,  nie oczekujemy po nich zbyt wiele, a jednak zaskakują, oczarowują i zostają z nami na dłużej. Mało jest też książek, których powstanie jest okupione ogromnym cierpieniem autora, tak jak w przypadku powieści „Skafander i motyl”. Jean-Dominique  Bauby był energicznym człowiekiem, który podczas testowania najnowszego modelu BMW dla magazynu „ELLE”, którego był redaktorem naczelnym, dostał wylewu krwi do mózgu. Świadomość odzyskał dopiero po paru miesiącach, ale w wyniku tzw. syndromu zamknięcia stracił panowanie nad własnym ciałem, a tym samym kontakt ze światem. Nie mógł ruszyć żadną kończyną, samodzielnie jeść, mówić, a nawet przełknąć śliny. Jego jedyną nadzieją na kontakt ze światem była możliwość mrugania lewą powieką. Na podstawie specjalnie dla niego opracowanego alfabetu napisał książkę „Skafander i motyl”

Książka to poruszająca opowieść człowieka uwięzionego we własnym ciele, uwięzionego w szpitalu i całkowicie uzależnionego  od pomocy innych. Tytułowy skafander jest symbolem niemocy i braku szans na wyjście z tej sytuacji. Całym sensem życia dla Autora jest napisanie książki. W ciągu długich samotnych godzin układa w głowie tekst, uczy się go na pamięć, aby potem litera  po literze wymrugać go osobom, które spisują jego słowa. To najlepszy dowód na to jak wola walki i determinacja potrafią utrzymać człowieka przy życiu.

skafander i motyl

„Skafander i motyl” to cieniutka książka, którą czyta się w jeden wieczór. Jean-Dominique Bauby wspomina w niej fragmenty swojego życia, opisuje ostatnie godziny przed wypadkiem, ale przede wszystkim w bardzo poruszający sposób opowiada o życiu z syndromem zamknięcia. Autor tą książką rozlicza swoje życie, mówi o zmarnowanych szansach, dzieciństwie, własnych dzieciach. Niesamowite jest to, że w obliczu takiej tragedii w jego wypowiedziach da się wyczuć poczucie humoru i autoironię, natomiast nie ma utyskiwania na niesprawiedliwość losu czy jęków i wyrzutów.

Powieść nie jest wybitnym dziełem literackim, napisana jest językiem prostym, ale całość czyta się bardzo dobrze. Na każdej stronie czuć, że relacja osoby z syndromem „zamknięcia” jest prawdziwa, a nie, że jest fikcją literacką. Jean-Dominique Bauby udowadnia tą książką, pisaną tylko jednym okiem, że niepełnosprawność fizyczna nie równa się niepełnosprawności psychicznej. Warto ją przeczytać i na chwilę przystanąć, aby zastanowić się nad ulotnością życia.

"Czy znajdą się na tym świecie narzędzia, by rozpruć mój skafander? Linia metra bez końcowej stacji?"

 

Książka doczekała się w 2007 roku ekranizacji. Film „Motyl i skafander” w reżyserii Juliana Schnabela to jeden z nielicznych przypadków, kiedy obraz trafia do mnie jeszcze bardziej niż słowo. W filmie zderzenie świata sprzed wypadku i tego  po wylewie jest duzo bardziej sygestywne i szokujące. Polecam zarówno książkę, jak i film. K.


Wydawnictwo: Słowo/obraz terytoria
Tłumaczenie:Krzysztof Rutkowski
Rok wydania: 2003
Liczba stron: 125

Więcej w tej kategorii: « Kolorowy w czasach apartheidu

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności