niedziela, 10 czerwiec 2018 08:22

Pośmiertny wywiad

Są takie książki, na widok których od razu błyszczą mi oczy a serce krzyczy, że muszę ją mieć. Tak było, gdy zobaczyłam zapowiedź Wydawnictwa Literackiego, że wydaje biografię Grzegorza Ciechowskiego. Nie dane mi było być naocznym świadkiem największych sukcesów Republiki, bo byłam wtedy dzieckiem bez żadnego gustu muzycznego. Twórczość Ciechowskiego poznałam już po jego śmierci w 2001 roku, kiedy zaczęłam słuchać i poznawać polskich artystów rockowych.

Biorąc do ręki tę książkę spodziewałam się dobrej lektury, pełnej emocji i wspomnień o tym wybitnym muzyku i kompozytorze. Ale Autor Piotr Stelmach zaskoczył mnie bardzo pozytywnie tym, jak skonstruowana jest ta biografia. Książka zaczyna się opisem pogrzebu i nagłej śmierci artysty. W kolejnych częściach cofamy się coraz bardziej wstecz, poznajemy losy jego kariery, szczegóły dotyczące życia prywatnego aż do początku, czyli młodości, czasów szkolnych i narodzin. Z takim zabiegiem spotkałam się pierwszy raz, ale Autor napisał to tak umiejętnie, że nie ma się poczucia zagubienia i gładko płyniemy przez życiorys Ciechowskiego. Miałam okazję być na spotkaniu autorskim z Piotrem Stelmachem, na którym wytłumaczył, że w taki właśnie sposób on odbiera Republikę i Ciechowskiego, jakby od tyłu, do góry nogami. Pomysł na cofnięcie opowieści wstecz zaczerpnął zresztą od samej Republiki. Na jednym ze swoich ostatnich koncertów ułożyli kolejność utworów od najnowszej piosenki poprzez coraz starsze, kończąc na „Kombinacie”, swoim pierwszym wielkim hicie. 

lżejszy od fotografii2

Piotr Stelmach, dziennikarz radiowej Trójki, uczciwie przyznaje, że rozmawiał z Grzegorzem Ciechowskim tylko raz, przez ok. 3 minuty. Dlatego w tej biografii głos oddaje innym, tym którzy znali go dużo lepiej. Historię życia Ciechowskiego opowiadają nam jego najbliżsi: druga żona Małgorzata Potocka, córka Weronika, siostry i mama, przyjaciele z zespołu, współpracownicy, koledzy, sławni i znani artyści jak Kora, Kaya, Muniek Staszczyk, Zbigniew Hołdys i wielu, wielu innych. Te opowieści wzajemnie się na siebie nakładają i uzupełniają. Obraz Grzegorza Ciechowskiego, jaki wyłania się z tych wspomnień jest bardzo różny, każda z osób, które wypowiadają się w książce zapamiętała go trochę inaczej, była obecna na innym etapie jego życia, a wspomnienia są przefiltrowane przez czas i własne emocje.

spotkanie autorskie Piotr Stelmach

Czego możemy się dowiedzieć o Ciechowskim z tych wspomnień? Troskliwy, ale też bardzo stanowczy ojciec. Intelektualista, perfekcjonista, despota, wymagający wiele od innych, a jeszcze więcej od siebie. Kompozytor genialnych tekstów, wybitny flecista, producent muzyczny, osoba wielu talentów. Czy ta książka, licząca ponad 600 stron, to tylko laurka wystawiona liderowi Republiki? Większość wypowiedzi jest pochlebna i pozytywna, talent Ciechowskiego jest bezdyskusyjny, ale możemy też tu znaleźć stare urazy, niewyjaśnione sytuacje i krytykę pewnych zachować artysty. Dzięki temu ten portret jest tym bardziej prawdziwy.

Dla osób, które nie lubią zagłębiać się za bardzo w szczegóły może być trudne do przebrnięcia przez niektóre fragmenty tej książki. Część wspomnień dotyczących nagrywania płyt czy koncertów są bardzo szczegółowe. W książce nie ma wypowiedzi pierwszej żony Ciechowskiego Jolanty Muchlińskiej oraz Anny Wędrowskiej, ostatniej partnerki artysty. Brakuje ich wspomnień do pełnego obrazu artysty a relacje łączące Grzegorza z Jolą i Anną znamy tylko z drugiej ręki, od kolegów i rodziny, którzy byli świadkiem ich małżeństwa.

lżejszy od fotografii3

„Lżejszy od fotografii” to genialny portret artysty, którego nie da się zapomnieć. Do dzisiaj jest inspiracją dla wielu młodych pokoleń. Teksty piosenek Grzegorza Ciechowskiego są obecnie tak samo aktualne jak w latach ’80 i ’90, mogą być interpretowane na wielu płaszczyznach. To człowiek, który miał bardzo szerokie horyzonty i nowatorskie podejście do muzyki. Dla mnie ta biografia to jedyna możliwość na bliższe spotkanie z nim, nie tylko przez słuchanie jego muzyki. Wywiad w telewizji publicznej, podczas którego Republika nie odezwała się ani słowem, historyczny koncert w Jarocinie, podczas którego najpierw zostali wygwizdani, a potem publiczność błagała o bis, historia powstania numeru „Śmierć na pięć” – to dla takich i wielu innych wspomnień, anegdot i smaczków warto przeczytać tę książkę. Polecam ogromnie. K

„Podobno my też, kiedy umieramy, spadamy tak w niebo i zapominając w końcu o sobie, stajemy się Bogiem.” – fragment wiersza zatatuowanego „Kropla” autorstwa Grzegorza Ciechowskiego.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy 

wydawnictwo literackie

 


Wydawnictwo: Literacke
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 643

 

 

 

Więcej w tej kategorii: « Syndrom zamknięcia

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności