niedziela, 14 styczeń 2018 15:01

Autobiografia Marcina Prusa

 

Jestem ogromną fanką siatkówki, dlatego wstyd mi było, że książka „Wszystkie barwy siatkówki” przeleżała u mnie na półce ponad pół roku zanim po nią sięgnęłam. Jednak w tym przypadku chyba zadziałała moja intuicja, która mówiła, że nie ma się z czym śpieszyć. I choć bardzo bym chciała opisać autobiografię Marcina Prusa w samych superlatywach (no bo czy można mówić źle o siatkówce??) to niestety nie mogę, bo to naprawdę słaba książka jest sad

Marcin Prus to wielokrotny reprezentant Polski w piłkę siatkową, nazywany Dennisem Rodmanem Volleya. Obecnie jest dziennikarzem radiowym, trenerem i dyrektorem sportowym Plaża Open, ogólnokrajowego cyklu turniejów siatkówki plażowej. Swoją karierę zawodowego sportowa zakończył zdecydowanie za szybko, z powodu nawracających kontuzji, które uniemożliwiły mu dalszą grę.

Sam tytuł książki, czyli „Wszystkie barwy siatkówki” sugeruje, że Autor opowie nam o piłce siatkowej z różnych perspektyw, że będą i wzloty i upadki, sukcesy i porażki, walka i zabawa. I niby to wszystko jest, ale z naciskiem na zabawę. Tą autobiografię czyta się jak pamiętnik nastolatka naładowanego testosteronem, czyli jak dla mnie jest kompletnie  niezjadliwa. Dodatkowo tekst co kawałek jest przerywany cytatami samego Autora zatytułowanymi „Prus mówi” i są to takie złote myśli jak np. „Nie mam możliwości odwrócenia tego co się stało. Cholerna szkoda”, „Nigdy nie odmawiałem sobie nieszkodliwej przyjemności. Niby po jaką cholerę miałbym to robić?” lub „Wyobraźcie to sobie, u Waszego boku ukochana kobieta a wokół – kupa siana. Czujecie klimat?” A Wy, czujecie już klimat książki po tych kilku fragmentach? laugh

wszystkie barwy siatkowki2

Prusowi nie można odbierać zasług i talentu, jakim wykazywał się na boisku. Jego koledzy w swoich wspomnieniach przyznają, że był czas, gdy gra całego zespołu opierała się na Marcinie Prusie. Swoich rywali zadziwiał zagraniem jedynym w swoim rodzaju, które sam wypracował. I właśnie o tym miałam nadzieję poczytać, ale Autor wolał skupić się na częstych zmianach koloru włosów i opisie sytuacji, w które wpakował się przez swój niewyparzony język.

Oczywiście głównym tematem jest siatkówka i wszystko co się z tym wiąże, czyli turnieje, zgrupowania, trenerzy, koledzy z reprezentacji, opisy meczy i taktyki, ale też „boskie cheerliderki”, piękna opiekunka z Portugalii…. A jeżeli chodzi o kolegów siatkarzy, to bardzo żałuję, że Autor tak często używał tylko przezwisk, bo choć Gumę czy Igłę kojarzą chyba wszyscy (mam taką nadzieję a smile) to część z nich była dla mnie nieznana.

Ja książką się zawiodłam, głównie ze względu na język i styl w jakim została napisana.  Rozumiem, że sportowiec to nie pisarz, ale porównanie tego do pamiętnika nastolatka nie jest z mojej strony przesadą. Przykro mi, ale nic nowego o siatkówce się z niej nie dowiedziałam.K

P.s. Nadal mam nadzieję, że ukaże się biografia mojego ulubionego siatkarza. Na autobiografię nie liczę, to nie ten typ człowieka, który pisałby o sobie. Mam nadzieję, że się doczekam a smile

wszystkie barwy siakowki3

 


Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 254

 

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności