niedziela, 03 maj 2020 21:39

Dzieci żółtej gwiazdy

 

Mario Escobar to autor, który jako jedyny w tamtym roku doprowadził mnie do łez. Jego „Kołysanka z Auschwitz” była niezwykle wzruszająca, poruszyła we mnie struny, z których istnienia nie zdawałam sobie sprawy. Dlatego, gdy dowiedziałam się, że Autor wydaje kolejną książkę, w bardzo podobnej tematyce, przygotowałam się na kolejny wstrząs emocjonalny. I, mimo że książka ponownie jest bardzo wzruszająca, to ja nie poczułam już tych samych emocji.

„Dzieci żółtej gwiazdy” to historia dwóch żydowskich braci, którzy samotnie przemierzają okupowaną Francję. Rodzice Jacoba i Moïse zostawili ich pod opieką ciotki w Paryżu, a sami udali się w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca dla całej rodziny. Jednak obława przeprowadzona przez żandarmów krzyżuje ich plany. Chłopcy zostają schwytani i wywiezieni do welodromu, w którym normalnie odbywały się zawody kolarskie. Przetrzymywanych jest tam tysiące Żydów. Braciom Stein udaję się jednak uciec z tego piekła. Postanawiają wyruszyć na poszukiwania rodziców, a ich jedyną wskazówką są listy z południa Francji. Na swej drodze spotkają jednak wielu życzliwych ludzi, niektórzy z nich zapłacą bardzo wysoką cenę za pomoc żydowskim braciom.

dzieci zółtej gwiazdy

Bracia Stein to postacie fikcyjne, ale przy konstruowaniu ich historii autor czerpał inspirację z prawdziwych wydarzeń i historii wielu żydowskich dzieci, które musiały uciekać przed prześladowaniami. Prawdziwy jest wątek o umieszczeniu tysięcy żydów w welodromie. Wielu z nich nie przeżyło pobytu w tych urągającym człowieczeństwu warunkach. Akcja książki zatrzymuje się w tym miejscu jednak tylko na chwilę, a autor zostawia nam krótki, ale dosadny obraz tej sytuacji. Na swej drodze do wolności i rodziców bracia spotykają wielu cudownych i życzliwych ludzi, którzy godzą się im pomóc za wszelką cenę. Na szczególną uwagę zasługuje jednak miasteczko Le Chambon-sur-Lignon oraz jego mieszkańcy, którzy udzielili schronienia tysiącom dzieci, a bohaterowie wymienieni w książce z nazwiska, mieszkali tam naprawdę.

 Zawsze z ogromną przyjemnością sięgam po książki, które przybliżają nas do historii, opowiadają o prawdziwych wydarzeniach, przypominają o cichych bohaterach. Tak jak już wspominałam, „Dzieci żółtej gwiazdy” to powieść, główni bohaterowie są fikcyjni, ale znajdziemy tu mnóstwo odwołań do historii okupowanej przez nazistów Francji, o obławie na Żydów oraz o heroicznym wysiłku mieszkańców wioski Le Chambon-sur-Lignon, którzy ocalili tysiące dzieci od zagłady. Przez bardzo długi czas po wojnie historia tego położonego w południowo wschodniej części kraju miasteczka była ignorowana, dlatego tym chętniej sięgnęłam po najnowszą powieść Mario Escobara.

Akcja książki opowiedziana jest z punktu widzenia dwóch chłopców, być może dlatego miałam mały problem z jej odbiorem. Dzieciństwo w czasie wojny jest ekstremalnie trudne, by przeżyć trzeba szybko dorosnąć, ale zdania, które wypowiadali główni bohaterowie tej książki, wydają mi się zbyt dojrzałe, jak na 6-latka czy nawet 12-latka. Ich sformułowania zawierały w sobie sporo patosu, mądrości, które z czasem stawały się trochę meczące. W podobnym tonie wypowiadali się pozostali bohaterowie, przez co granica między dorosłym a dzieckiem praktycznie zupełnie się zatarła. Mam wrażenie, że gdyby Jacob i Moïse wypowiadali się nieco mniej dojrzale, to ich tragiczna podróż przez pół świata, wzbudziłaby we mnie więcej emocji.

Sama podróż, wydaje mi się też dość mało realna. Zaskakujące jest to, jak łatwo przychodziło im przemieszczanie się od jednego celu do drugiego, jak wiele zbiegów okoliczności i szczęścia im towarzyszyło. Nie wątpię, że jest całe mnóstwo ludzi dobrej woli, nawet, a może przede wszystkim podczas wojny, ale tutaj wydaje się to trochę przesadzone. Udało się jednak autorowi przedstawić niesamowitą więź, jaka łączyła braci, ich wzajemne poświecenie i troska nie raz jest godna podziwu.

Miałam bardzo wysokie oczekiwania względem tej powieści, spodziewałam się emocji podobnych do tych, które towarzyszyły mi podczas czytania „Kołysanki z Auschwitz”. Jednak, mimo że „Dzieci żółtej gwiazdy” to powieść pełna nadziei, która pokazuje, że jedyną bronią w walce ze złem jest dobroć, to jednocześnie książka, która nie poruszyła mnie tak, jak oczekiwałam. Książkę oczywiście warto przeczytać, ze względu na fakty historyczne, które długo były pomijane we wszelkich opracowaniach, jednak sama podróż braci Stein wydaje się mało realna. K

Za egzemplarz ksiażki dziękuję: 
wydawnictwo kobiece

 

 

Wydawnictwo Kobiece
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 408

 

Więcej w tej kategorii: « Światło ukryte w mroku

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności