poniedziałek, 07 październik 2019 16:52

Szeptacz

„Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem” – to fragment rymowanki, wokół której zbudowana jest akcja chyba najgłośniejszego tytułu tej jesieni. „Szeptacz”, bo o tej książce mowa, nie miał jeszcze swojej oficjalnej premiery, a już budzi sporo emocji. Ja jestem okładkową sroką, dlatego mnie w pierwszej kolejności zachwyciła okładka, zwłaszcza grzbiet książki. No dobrze, ale co kryje jej wnętrze?

Pisarz, Tom Kennedy nie może pogodzić się z nagła śmiercią ukochanej żony. Mężczyzna samotnie wychowuje syna Jacka, z którym nie potrafi znaleźć wspólnego języka. Tom ma nadzieję, że zmiana otoczenia pomoże im stanąć na nogi, dlatego kupuje dom w Featherbank. Nie wie jednak, że w tej miejscowości dwadzieścia lat temu grasował seryjny morderca małych chłopców, którego prasa nazwała Szeptaczem, ponieważ w nocy szeptał pod oknami swoich przyszłych ofiar. Sprawa sprzed lat ponownie elektryzuje miasteczko, gdy w bardzo podobnych okoliczność ginie kolejny chłopiec.

szeptacz

Z całą pewnością można powiedzieć, że ta historia wciąga jak mało która. Od początku wyczuwa się pewien niepokój i duszną, gęstą atmosferę zagrożenia. Seryjny zabójca małych chłopców, dziewczynka, z którą rozmawia Jack i tylko on ją widzi, szepty, które słyszy chłopiec – to wszystko na pewno ma duży wpływ na naszą wyobraźnię. Z każdą kolejną stroną mnożą się zagadki, ale tempo akcji  w pierwszej połowie książki jest dość spokojne. W pewnym momencie zrobił się taki przestój w akcji, że zaczęłam się nawet trochę nudzić. Na szczęście akcja szybko nabiera rozpędu, sekrety po kolei są wyjaśniane, a historia „Szeptacza” wciąga coraz bardziej. Końcówkę książki czytałam już na jednym wydechu, tak bardzo chciałam poznać zakończenie, które, trzeba przyznać, nie rozczarowuje. Ogromnym walorem tej książki jest logika wydarzeń, po odłożeniu „Szeptacza” wszystko się wydaje bardzo spójne i pozbawione absurdalnych rozwiązań, a w moim przekonaniu to duża zaleta.

Trochę obawiałam się tej lektury, ponieważ zjawiska paranormalne to zupełnie nie jest mój klimat. Okazało się, że w „Szeptaczu” nie było tego wcale tak dużo, a te elementy sił nadprzyrodzonych, które się pojawiły fajnie, podkręcały klimat tajemnicy. Jestem osobą, która zawsze szuka racjonalnego wytłumaczenia dla wszelkich dziwnych zjawisk, dlatego szepty, które słyszały ofiary czy mała dziewczynka, z którą rozmawiał Jake były dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem. Kibicowałam głównemu bohaterowi w jego wysiłkach zachowania zdrowego rozsądku i próbie zrozumienia wszystkich tycz dziwnych sytuacji. Do mnie on przemówił, dlatego nie uważam „Szeptacza” za mroczny, przerażający thriller. Może gdybym wierzyła i lubiła czytać o duchach czy innych zjawach, to bardziej by do mnie przemówiło, ale ja zdecydowanie identyfikuję się z racjonalnym ojcem, Tomem.

„Szeptacz” to thriller, który zdecydowanie mogę wam polecić. Stopniowo budowane napięcie, ciekawa zagadka i tajemnice sprzed lat, do  tego dramat ojca i syna, którzy wycierpieli już w swoim życiu bardzo dużo. Debiut literacki Alexa Northa uważam za bardzo udany i czekam niecierpliwie na kolejną książkę, 

Premiera 16 pażdziernik 2019. 

Moja ocena: 7

Za egzemplarz do recenzji dziękuję pięknie: 
muza

Wydawnictwo MUZA
Tytuł orginału: The Whisper Man
Tłumaczenie: Paweł Wolak
Rok wydania: 
2019
Liczba stron: 480

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności