piątek, 07 czerwiec 2019 22:07

"Mamo, tato, odezwijcie się, proszę"

W Baskin Zachodnim od lat giną dzieci. Mieszkańcy miasta nie widzą, jaki spotkał je los, zostały porwane czy uciekły same. Jedyną osobą, która wie, co się stało z dziećmi, jest Kusak, seryny morderca, który porywa i w bestialski sposób morduje dzieci. Na co dzień jest to przykładny obywatel Baskin, który przybiera maskę i pomaga w poszukiwaniach zaginionych. W rzeczywistości przetrzymuje swoje ofiary w piwnicy przez kilkanaście dni, a potem brutalnie morduje. Los stawia jednak na jego drodze dwoje nastoletnich przyjaciół, Adriannę i Emila. Chłopiec ma pewien niesamowity dar,  który na co dzień jest jego przekleństwem, ale okazuje się bardzo pomocne w walce z Kusakiem.

 

indygo

„Indygo” to trzecia książka w dorobku Michała J. Chmielewskiego, ale dla mnie to pierwsze spotkanie z pisarzem. Już na początku nasunęło mi się skojarzenie z książką C.J. Tudor „Kredziarz”, ze względu na podobieństwo głównych bohaterów, czyli nastolatków, które zmagają się z  demonami i biorą sprawy w swoje ręce. Im dalej zagłębiałam się w lekturę „Indygo”, tym częściej nasuwało mi się skojarzenie z książkami mistrza grozy, Kinga. Główny bohater, Emil, 10-latek wychowywany przez ciotkę posiada pewien niezwykły dar. Nie chcę Wam zdradzać co to za dar, ponieważ wszelkie szczegółowe informacje na ten temat, pojawiają się w książce dopiero mniej więcej w połowie i  w ten sposób zepsułabym Wam radość z czytania.

Przyznam, że nie przepadam za książkami z gatunku fantasy czy horroru, a „Indygo” to thriller z domieszką właśnie tych dwóch gatunków. Głównym wątkiem jest jednak tajemnicze zaginięcie dzieci w Baskin i to wokół tego zbudowana jest cała  fabuła. Emil i jego niecodzienna umiejętność sprawiają, że od samego początku czuć klimat grozy i strachu. Znajdziemy tu kilka naprawdę mocnych fragmentów, typowych dla thrillera, jednak nie można tego powiedzieć o całej książce. Autor, jakby w kontrze do grozy, jaką jest morderstwo dzieci, prezentuje nam normalne życie małego miasteczka z wszystkimi jego odcieniami. W „Indygo” obserwujemy,  jak stopniowo rodzi się przyjaźń, a nawet miłość między dwojgiem nastolatków, towarzyszymy Adzie w jej zmaganiach szkolnych, kłótniach z dziadkami, którzy ją wychowują po śmierci rodziców.

Pierwsza połowa książki (poza prologiem) jest głównie tą warstwą obyczajową, w której poznajemy problemy głównych bohaterów, tempo jest powolne. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że raczej nie dzieje się nic specjalnego, mimo, że czyta się to bardzo przyjemnie. Dopiero w połowie książki akcja nabiera rozpędu, poznajemy tajemnice Emila, zostaje porwane kolejne dziecko, a do głosu autor dopuszcza Kusaka, zwyrodniałego  mordercę. W tym miejscu atmosfera grozy się zagęszcza i pojawia się więcej elementów fantasy.

Autor ma bardzo lekkie pióro, ciekawie kreuje kolejne wątki i rys charakterologiczny swoich bohaterów. I choć ja nadal nie przekonałam się do elementów fantasy czy horroru to „Indygo” czytało mi się bardzo przyjemnie. Może właśnie ze względu na rozbudowany wątek obyczajowy. Jeśli jeszcze nie znacie książek Michała J. Chmielewskiego, to zachęcam do sięgnięcia po „Indygo”. K

Za egzemplarz dziękuję:

literate

 

Wydawnictwo Literate
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 300

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności