Wydrukuj tę stronę
środa, 03 czerwiec 2020 21:18

Dzień rozrachunku

 

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Johna Grishama przypadło na książkę „Dzień rozrachunku”. Generalnie nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać, ale na pewno nie przypuszczałam, że dostanę taką historię Powiedzieć, że autor mnie zaskoczył, to jakby nie powiedzieć nic.

Pete Banning to wzorowy obywatel Clanton, plantator bawełny, przykładny mąż i ojciec, a także weteran wojenny, odznaczony wieloma medalami za zasługi dla kraju. Pewnego październikowego poranka, Pete udaje się na plebanię kościoła metodystów i strzela do wielebnego Dextera Bella. Dla wszystkich mieszkańców Clanton samo morderstwo było ogromnym szokiem, ale jeszcze większe zdziwienie wzbudził fakt, że Pete nie chce wyjaśnić powodów swojego czynu. Uparcie odmawia komentarza, nie rozmawia o tym z nikim ze swojej rodziny, swoim prawnikiem, podczas procesu również nie powiedział ani jednego słowa.

 dzień rozrachunku

Byłam szalenie ciekawa tej książki, ponieważ John Grisham znany jest jako autor thrillerów prawniczych. Zaskakująca jest już sama formuła książki. Od razu wiemy kto i kogo zabija, autor tez dość szybko przeprowadza nas przez proces sądowy, aż do wydania wyroku. W mniej więcej połowie książki jesteśmy na tym etapie, gdzie większość kryminałów się kończy, więc co dalej? No tak, mamy mordercę, ale nie znamy motywu. „Dzień rozrachunku” skupia się właśnie na szukaniu tego motywu, tego, co popchnęło wzorowego obywatela do morderstwa pastora. To nie jest typowy kryminał, gdzie dostajemy dokładny opis śledztwa i brutalne opisy. Rozbudowana warstwa obyczajowa spowodowała, że w połowie książki

po kryminale nie ma już w zasadzie śladu. Autor dużo miejsca poświęca historii II Wojny Światowej i walk Amerykanów z Japończykami. Dla mnie to było bardzo interesujące, dało mi szerszą perspektywę i spojrzenie na historię, którą, wydawałby się, tak dobrze znam. Choć niektóre opisy, zwłaszcza te z pola walk, mnie nużyły i moim zdaniem były niepotrzebnie przeciągnięte.

John Grishman porusza szalenie ważny temat segregacji rasowej. Pomimo że jest to tylko tłem do opisanych wydarzeń, to uderza w nas z całą mocą. Podziały klasowe, które w latach 40 tuż po wojnie były cały czas na porządku dziennym, plantacja bawełny, na której pracują głównie czarnoskórzy robotnicy, społeczne konwenanse, religia obecna w życiu całego miasteczka – to wszystko tworzy specyficzny klimat, który został tłem zagadkowego morderstwa. Motywy Peta Banninga poznajemy stopniowo, jego historia jest odkrywana krok po kroku, ale autor podrzuca nam też tropy, które mają nas zmylić. Odpowiedz na wszystkie pytania, dostajemy dosłownie na ostatnich stronach książki, ale na takie zakończenie warto było czekać do końca. Skończyłam czytać książkę, ale nie przestałam analizować tego, co zaprowadziło Peta do morderstwa i, co ważniejsze, jak ogromny wpływ miało to na całą jego rodzinę. Nie ukrywam, że po części spodziewałam się takiego finału, ale nie umniejszyło mi to przyjemności czytania. Jeżeli to jest najsłabsza powieść autora, a z takimi opiniami się spotkałam, to ja koniecznie muszę wrócić do jego starszych powieści i je nadrobić! A „Dzień rozrachunku” polecam! K

Moja ocena: 7

Za egzemplarz dziękuję: 
albatros

 

 

Wydawnictwo Albatros
Tłumaczenie:Andrzej Szulc
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 512

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności