środa, 01 maj 2019 18:37

Zamach na suwerenność

 Adam, Rysek i Patryk to trójka budowlańców, którzy w uczciwy sposób próbują zarabiać na życie. W czasach gdy ceny za usługi są zaniżane, a zleceń jest coraz mniej, związanie końca z końcem jest coraz trudniejsze, zwłaszcza dla Adama, szefa tej niewielkiej brygady. Budowlańcy przyjmują zlecenie, które wywróci ich życie do góry nogami. W starciu z niebezpiecznymi gangsterami będą musieli podjąć wiele ryzykownych kroków. Komu zależy na destabilizacji polskiej gospodarki?

Maksym Aleksandrowicz zaskoczył mnie od pierwszych stron pomysłem na fabułę „Linii Maginota”, ponieważ akcja tej książki dzieje się w środowisku budowlańców, i to właśnie ich codzienne problemy są w dużej mierze głównym wątkiem. Widać też, że autor włożył sporo wysiłku w zebranie informacji i opisanie wszystkich technicznych aspektów związanych z pracą na budowie. To, co od razu przykuło moją uwagę to język, jakim posługuje się autor – bardzo plastyczny, poprawny, zmieniający się w zależności od tego, którego z bohaterów autor uczynił narratorem.

linia maginota.2jpeg

Sam początek książki  była bardzo obiecujący, a zarazem wciągający. Mamy trupa, ciekawie wykreowane postaci, intrygę, tajemnicę i pościg jak w filmie sensacyjnym. Niestety im bardziej akcja parła do przodu, tym bardziej nielogiczna i pokręcona się  stawała. Mimo że większość bohaterów polubiłam i im kibicowałam (no może poza Patrykiem)   to nie do końca rozumiem ich wybory i pewne zachowania. Doceniam jednak to, że autor nie potraktował swoich bohaterów stereotypowo, przynajmniej nie wszystkich. Adam, szef ekipy budowlanej to młody, niezwykle inteligentny i oczytany chłopak, który robi wszystko, aby jak najdłużej utrzymać firmę i móc zatrudniać swoich pracowników. Muszę przyznać, ze z wieloma jego przemyśleniami mogę się utożsamiać.

Bardzo lubię ten zabieg, gdy autorzy oddają głos kilku postaciom, czyniąc z nich narratorów. Dzięki temu wnikamy w ich umysłu, poznajemy motywy działania, zżywamy się z nimi.  Zaskoczyło mnie jednak, że bohaterowie „Linii Maginota” tak dużo i chętnie opowiadają o sobie, zwłaszcza obcym, przed chwilą poznanym osobom. W książce występuje kilku głównych bohaterów i w zasadzie każdy z nich przedstawił nam swoją historię życia. W kilku  miejscach brzmiało to mało przekonująco, a gdy kolejny już bohater opowiada nam o swoich wcześniejszych przeżyciach, jest też to nudne. W dodatku  odciągało to moją uwagę od głównego wątku, a szkoda, bo przesłanie, jakie wyłania się na końcu książki, jest warte zatrzymania na chwilę i przemyślenia.

I to właśnie dla tego zakończenia uważam, że warto sięgnąć po „Linię Maginota”. Być może wyobraźnia Maksyma Aleksandrowicza wybiegła zbyt mocno do przodu, ale obawiam się, w przedstawionym opisie realiów polskiego biznesu tkwi ziarno prawdy. K

Za książkę serdecznie dziękuję Autowi i życzę sukcesów w dalszym pisaniu. 

Wydawnictwo Novae Res
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 334

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności