środa, 27 marzec 2019 16:51

Czarny szlif

Jakub Kania, były prokurator IPN, otrzymuje od Instytutu Pamięci Jad Waszem w Jerozolimie zlecenie odnalezienia miejsca pochówku holenderskich Żydów zamordowanych w niewielkim obozie koncentracyjnym na Górze św. Anny. Szybko odkrywa, że zwierzchnik obozu, generał SS Albrecht Schmelt uruchomił tam własny, głęboko utajniony biznes: szlifiernię diamentów, która przerabiała materiał przewożony przez holenderskich Żydów wyciąganych z transportu do Oświęcimia. 
Zarówno Kania jak i Instytut nie mają pojęcia, że za zleceniem poszukiwania grobów stoi czyjaś żądza zapanowania nad światowym rynkiem diamentów, a gra toczy się o “miejsce i imię” (po hebrajsku Jad Waszem) nie tylko więźniów z obozu, ale też ciągle aktywnych wyznawców faszyzmu i zwykłych ludzi, którzy stanęli na drodze diamentowego szlaku. [Żródło: Wielka Litera]

miejsce i imie

 

Z twórczością Macieja Siembiedy spotkałam się przy okazji lektury zbioru opowiadań „Zabójczy pocisk. Polska krew”. Zachęcona tą krótką historią sięgnęłam po książkę „Miejsce i imię” i zastanawiam się tylko, dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej!

Jest to drugi tom z cyklu z byłym prokuratorem IPN, Jakubem Kanią (pierwszy tom „444” już zaczęłam czytać a smile). Jest to postać wyrazista, którą ja polubiłam od pierwszych stron. Obecnie pracuje dla referatu cieni Jad Waszem i otrzymuje bardzo interesujące zadanie. Jego celem jest znalezienie grobów holenderskich Żydów więzionych w obozie na Górze Św. Anny. Sprawa wydaje się prosta, jednak nic nie jest takie jak się początkowo wydaje. Wychodzi na jaw sporo sekretów z przeszłości i zaczyna się gra o dużo wyższą stawkę.

Akcja książki wciągnęła mnie od samego początku. Podróżujemy w czasie poznając kolejnych bohaterów. Raz znajdujemy się w Amsterdamie w latach 20. XX wieku, raz w Jerozolimie w 2011 roku, czy też w obozie zagłady w czasach II wojny światowej. Nie pozwala to czytelnikowi nudzić się podczas lektury, wzmaga również zainteresowanie, ponieważ często wątki porzucane są w najbardziej interesujących momentach.

miejsce i imie2

Równolegle do prowadzonego przez Kanię śledztwa poznajemy historię Dawida Schwartzmana, twórcy legendarnego „czarnego szlifu”. Łut szczęścia sprawił, że Dawid mógł rozpocząć pracę w szlifierni diamentów. Okazało się, że ma prawdziwy talent. Jednak uczucie do córki szefa przekreśliło jego szanse na dostatnie życie w Amsterdamie. Trafia do obozu na Górze Św. Anny, gdzie okazuje się, że jego doświadczenie zawodowe może mu się bardzo przydać.

cytat Trudnych historii z przeszłości nie wolno popędzać. One muszą zacząć się we właściwym momencie, kiedy ci, którzy chcą je ujawnić, sądo tego przekonani i gotowi.

Zazwyczaj w każdym przypadku, gdzie mamy do czynienia z wielowątkowością, jedna historia wciąga nas bardziej. Ja jednak po lekturze książki „Miejsce i imię” nie potrafię jednej wyróżnić. Maciej Siembieda z niesamowitą lekkością splótł ze sobą prawdę historyczną z fikcją literacką. Nie spotkałam się jeszcze z połączeniem holenderskiego świata diamentów z obozami koncentracyjnymi. Pomysł ogromnie ciekawy i świetnie zrealizowany. Sporo detali sprawia, że kartki przewracają się same, ale nie jesteśmy nimi też przytłoczeni. Język jest prosty, widać, że zabawa z piórem nie jest autorowi obca.

Czasami zupełny przypadek sprawia, że trafiamy na książki, które na długo zapisują się w naszej pamięci. Tak było i tym razem! Pierwszy tom cyklu z Jakubem Kanią już zaczęłam czytać, a za chwilę premiera kolejnej książki autora „Gambit”! Ja już nie mogę się doczekać! E. 

 

Wydawnictwo Wielka Litera
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 488

 

 

 

 

 

 

Więcej w tej kategorii: « Kawęcki znowu w transie Zabaweczka »

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności