czwartek, 06 wrzesień 2018 18:08

Życiodajna woda

 

Rok 2017, Norwegia Zachodnia. Signe to siedemdziesięciolatka, która po długiej nieobecności powraca w rodzinne strony. Jest zszokowana zamianami jakie zaszły w przyrodzie. W młodości razem z ojcem walczyła w obronie rzeki Breio i wodospadu Dwie Siostry. Teraz przyjeżdza do miasteczka, aby stanąć w obronie lodowca, którego bryły wykorzystywane są jako ekskluzywne kostki do drinków bogaczy.
Rok 2041, Francja. W Europie od dawna panuje susza, która prowadzi do wyniszczenia kontynentu. Dom Davida  i jego rodziny zostaje zniszczony podczas pożaru.  Mężczyzna wraz z córeczką przemierzają kraj, aby dotrzeć do obozu dla uchodźców, by tam znaleźć wodę i bezpieczeństwo. W jednym z opuszczonych domów odnajdują starą łódź. Znalezisko to odmienia ich szare monotonne dni.

Zostałam fanką Mai Lunde nieomal natychmiast po przeczytaniu kilku stron „Historii pszczół” . Pierwsza książka tej autorki totalnie mnie oczarowała i idealnie trafiła w mój gust. Niestety, nie mogę powiedzieć tego o drugim tomie z serii Kwartet klimatyczny, czyli „Błękicie”. Moje pierwsze i najsilniejsze wrażenie po tej lekturze, jest takie, że autorka nie  wyczerpała do końca tematu. Problem braku wody  pitnej i zmian klimatycznych, które tak mnie zachwyciły wcześniej, tym razem zostały przytłoczone warstwą społeczną i problemami osobistymi bohaterów.

błękit2

Akcja książki toczy się dwutorowo, wątki Signe i Davida biegną równoległe i łączą się w ciekawy, choć od pewnego momentu przewidywalny sposób.  Wydarzenia  opisane w roku 2017 pokazują dzisiejsze wybory ludzi, nasz sposób życia i czerpanie z natury „pełnymi garściami”. Opis jest tak bardzo sugestywny i realny, że z przerażeniem czytałam wizję przyszłości według Lunde. Świat bez wody, z suszą trwającą nieprzerwanie od kilku lat, gdzie woda pitna i jedzenie są racjonowane, a ludzie albo uciekają na północ, albo zmuszeni są do przeniesienia się do obozu dla uchodźców jest przerażający. 

Znacznie mniej podobała mi się historia Signe. Głównym powodem było to, że w większości były to  wspomnienia starszej pani o utraconej miłości. To w tej części problem zmian klimatu został zupełnie zepchnięty na dalszy plan, poza krótkim wspomnieniem o proteście przeciwko budowy tamy na rzece. Bardzo żałuję, bo uwielbiam książki w klimatach ekologicznych, obrazujące wizję końca świata, a w „Błękicie” było tego znacznie mniej niż w debiutanckiej powieści Mai Lunde. Małym zgrzytem jest też dla mnie zakończenie wątku z Signe, jak dla mnie zbyt sielankowe.

Nie zmienia to jednak faktu, że styl autorki bardzo mi się podoba, a książkę czyta się przyjemnie. Lunde nie skupia się tylko i wyłącznie na zmianach zachodzących w przyrodzie, ale obrazuje nam szersze konsekwencje tego zjawiska, czyli  zmiany w społeczeństwie, rozpad państw, migracje ludności, choroby. Dlatego ja na pewno sięgnę po kolejną część cyklu klimatycznego Mai Lunde. K. 

 A recenzję "Historii pszczół" znajdziecie tutaj 

 


Wydawnictwo: Literackie
Tłumaczenie: Anna Marciniakówna
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 336

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności