wtorek, 18 lipiec 2017 16:55

Furia Spryciara Zewsząd

Ta książka czekała prawie rok na półce aż wreszcie ją przeczytam! Dlaczego tak długo? Po prostu nie przepadam za polskimi autorami, zbyt często się rozczarowałam. Jednak w ostatnim czasie zauważyłam, że zaczęło się to zmieniać, kilka książek przypadło mi do gustu (np. „Behawiorysta” o czym pisałam tutaj) dlatego też postanowiłam wreszcie przeczytać „Panią Furię”.

Alia, 4-letnia czarnoskóra dziewczyna przeprowadza się wraz z rodzicami i młodszym bratem z Kinszasy w Kongo do Brukseli. Ojciec Ali to nieudacznik, gawędziarz, tęskniący za rodzinnym miastem. Matka to leniwa kobieta, nie mająca ochoty wykonywać obowiązków domowych i nie czująca więzi ze swoimi dziećmi. Rodzinie dziewczynki trudno odnaleźć się w nowym miejscu i nowej rzeczywistości z odmiennym kolorem skóry i statusem uchodźcy. Buntując się przeciwko dyskryminacji rasowej, a także wypełnianiu wszystkich obowiązków domowych hoduje w sobie złość, której częściowo daje ujście snując opowiadania pod pseudonimem Furia, co się wkurwia. Wstępuje do policji, ale tutaj również, oprócz satysfakcji z pracy, doznaje dyskryminacji ze względu na płeć i rasę.

Książka jest trudna i porusza jakże aktualny temat emigracji. Współczesna Europa, a dokładnie Bruksela przedstawiona jest w książce jako wielokulturowe centrum, gdzie Muzułmanie żyją w jednej kamienicy z Włochami i Afrykańczykami. Mieszkańcy Konga, byłej kolonii belgijskiej są traktowani przez Europejczyków jak ludzie drugiej kategorii. Autorka zwraca uwagę na to, jak brak tolerancji i pomocy emigrantom prowadzi do narastającej nienawiści i popadania w nałogi. Powieść jest wielowątkowa, każdy z bohaterów zmaga się z innym problemem, ale wszyscy walczą o swój awans społeczny w tym nieprzyjaznym dla nich środowisku.

pani furia

„Pani Furia” posiada kilka tematów wiodących. Jednym z nich jest wątek policji, oparty na lokalnych wiadomościach „Le Matin”, które donoszą o torturowaniu cudzoziemców bez prawa pobytu w Brukseli. Aktów przemocy dokonuje specjalnie utworzona grupa policjantów, w ramach czyszczenia rasy. Interesująca wydaje się inspiracja Grażyny Plebanek afrykańską literaturą mówioną. I o ile jestem ciekawa skąd taka fascynacja u autorki, tak muszę przyznać, że fragmenty, w których sama Alia lub jej ojciec gawędziarz snują swoje opowieść były dla mnie męczące. Czytałam je bardzo pobieżnie, opuszczając nawet całe fragmenty. Nie da się zaprzeczyć, że miały istotne znaczenia dla treści, w ten sposób ojciec opisywał Ali (a potem ona swoim młodszym braciom) codzienną trudną rzeczywistość. Ale za to bardzo podoba mi się okładka a smile. Te złote elementy wyglądają cudownie i do tego to fantastyczne i hipnotyzujące wręcz zdjęcie czarnoskórej dziewczyny. Na pewno będzie się wyróżniać na półce a smile.

I choć książka porusza ważne i niebanalne problemy współczesnego świata to sam styl pisania mnie nie oczarował. Bardzo byłam ciekawa jak rozwinie się wątek specjalnej grupy policyjnej, ale on również trochę mnie rozczarował. Zakończenie niczego nie wyjaśnia, pozostawiając sporo miejsca na własne domysły. Książkę jednak warto przeczytać, ponieważ tematyka w niej poruszana jest obecnie chyba jeszcze bardziej aktualna niż w czasach akcji książki. K.

 


Rok wydania: 2016
Oprawa: broszurowa ze skrzydełkami
Wydawnictwo: ZNAK Literanva
Liczba stron: 360

Więcej w tej kategorii: « Tajemnice Haremu Trup w szafie »