czwartek, 26 lipiec 2018 16:35

Jak mogłabym jej wybaczyć?

Harriet i Charlotte to przyjaciółki, które na pierwszy rzut oka niewiele łączy. Mimo, że ich przyjaźń nie trwa długo mogą na sobie polegać. Gdy Harriet chce wziąć udział w kursie dla księgowych Charlotte bez wahanie zgadza się zaopiekować jej 4-letnią córką, Alice. Zabiera dziewczynkę razem z trójką swoich dzieci na szkolny festyn. Zmęczona nieustannymi krzykami posyła dzieci do dmuchanego zamku, aby choć chwilę odetchnąć. Szybko okazuje się, że Alice zniknęła i żadne z dzieci nie wie gdzie się podziała. Zrozpaczona Harriet i jej mąż całą winą za zgubienie ich córki obarczają Charlotte. Czy w tych okolicznościach przyjaźń obu kobiet ma prawo przetrwać? A może zostanie wystawiona na jeszcze cięższą próbę?

jak mogłaś

Zdaniem Kasi: 

 

Nie wiem jak Wy, ale ja nie nadużywam słowa „przyjaciel”. Tych prawdziwych, za którymi bym skoczyła w przysłowiowy ogień mam dosłownie kilku. Jednak podczas czytania te książki cały czas z tyłu głowy kotłowało mi się pytanie „Jak ja zachowałabym się na jej miejscu?” No właśnie, ale na miejscu Harriet czy na miejscu Charlotte? Po której stronie stanąć? Odpowiedź wcale nie jest taka oczywista. Jestem młodą mamą i nietrudno było mi wyobrazić sobie rozpacz Harriet po tym jak dowiedziała się, że jej córka zaginęła. Z drugiej strony współczułam Charlotte, zawiodła swoją najlepsza przyjaciółkę, wszyscy (łącznie z nią samą) obwiniają ją o to co się wydarzyło.

W tej książce fabuła jest równie nieoczywista. Jeżeli spodziewacie się po tej książce opisu poszukiwania dziecka przez zrozpaczonych rodziców czy gwałtownych kłótni przyjaciółek to cóż, możecie się rozczarować. Do pewnego momentu miałam wrażenie, ze akcja zmierza w tym kierunku, ale Heidi Perks postawiła na inne rozwiązanie i musze przyznać, że to było świetne posunięcie! Jeden wątek książki  bardzo mocno kojarzy mi się z inną popularną powieścią „Na skraju załamania” B. A. Paris. Jednak w tym porównaniu „Jak mogłaś” moim zdaniem wypada dużo lepiej.

jak mogłaś2

Świetnym zabiegiem było opowiedzenie tej historii z perspektywy obu przyjaciółek. Dzięki spojrzeniu na wydarzenia oczami Hariett i Charlotte możemy poznać ich myśli, a co za tym idzie wszystkie mroczne sekrety i tajemnice. A uwierzcie, że trochę ich jest. Ten sposób narracji powoduje, że obie bohaterki możemy poznać tak samo dobrze, poczuć z nimi więź, współczuć. Choć wyboru, po której stronie stanąć ja nie potrafiłam dokonać do samego końca.

„Jak mogłaś” to moim zdaniem bardziej dramat obyczajowy niż thriller psychologiczny, ale w niczym nie umniejsza to tej książce. Autorka potrafi tak przedstawić wydarzenia, że są one bardzo sugestywne i emocjonalne. Choć w pewnym momencie miałam już trochę dość nieustannego biadolenia Charoltte o tym, ze wszyscy się od niej odsuwają i oskarżają o to zgubienie małej Alice. Zwroty akcji, ciekawi bohaterowie, wszelkie niedopowiedzenia jakie zastosowała Autorka sprawiają, że książkę czyta się z dużą przyjemnością.  Mam jednak małe zastrzeżenie do zakończenia powieści. Nie do samego pomysłu Autorki, bo nic mu nie mogę zarzucić, ale jak dla mnie ostatnie sceny za bardzo przegadane.

"Nigdy nie przestanę myśleć, że ktoś czai się tuż obok, gotów w ułamku sekundy porwac moje maleństwo."

Nie da się ukryć, że jest to książka głównie o przyjaźni. Trudnej, skomplikowanej, pełnej tajemnic i sekretów. Istotne jest, że jest to przyjaźń dwóch matek, a dla matki dziecko jest najważniejsze. Czy decyzje jakie podjęła da się wybaczyć? Czy przyjaciółki są w stanie wybaczyć sobie wszystko? 

Zdaniem Estery:

 

Książka Heidi Perks „Jak mogłaś” to jedna z tych pozycji, które wywołały u mnie czytelniczą ciekawość. Dwie przyjaciółki, żony, matki. Wszystko wydaje się idealne, ale czy na pewno takie jest? Od jakiegoś czasu wciągający thriller był na liście moich literackich poszukiwań. I w końcu go znalazłam.

Muszę przyznać, że „Jak mogłaś” wciągnęło mnie od pierwszych stron. Niestety, trwało to tylko do pewnego momentu, choć w ostatecznym rozrachunku nie był to minus. Autorka przedstawiła nam wydarzenia z perspektywy dwóch kobiet. Charlotte, po tym co się stało,  jest przez wszystkich uważana za wyrodną matkę, która wolała siedzieć na Facebooku niż opiekować się dziećmi na szkolnym festynie. Jednak nikt nie bierze pod uwagę jej uczuć, nikogo nie interesuje jak ona się czuje z tym, że pod jej nadzorem dziecko jej najlepszej przyjaciółki zniknęło. Mnie było daleko do osądzania. Heidi Perks starannie pokazywała czytelnikowi z jakim obciążeniem psychicznych musiała na każdym kroku walczyć. Harriet natomiast to ofiara. Ofiara matki, ojca, męża, a przede wszystkim kobieta, która utraciła dziecko. Czy jednak Harriet jest taka, na jaką wygląda? Czy skrywa mroczne sekrety przed wszystkimi, których kocha?

jak mogłaś3

Podczas lektury mocno nasuwały mi się skojarzenia z książkami B.A. Paris, głównie z „Na skraju załamania”. Schemat jest praktycznie ten sam: małżeństwo, sekrety, nieidealny mąż. Nawet sposób podziału książki na dwie płaszczyzny czasowe: teraz i później, mocno sugeruje takie porównanie. Tutaj ogromnym plusem są dokładne i drobiazgowe opisy przeżyć obu bohaterek. Pozwala nam wczuć się w ich sytuację, przeżywać te same emocje. Przez ten zabieg po jakimś czasie jesteśmy już mocniej zżyci z przyjaciółkami i sami się zastanawiamy, co byśmy na ich miejscu zrobili. Takie urozmaicenie to zdecydowanie atut tej lektury.

Jak wspomniałam wyżej, akcja wciąga od pierwszych stron. Zaginięcie dziecka, chaotyczne poszukiwania Charlotte, ogromne cierpienie Harriet. Jednak w pewnym momencie się to urywa. Miałam wrażenie, że wtedy autorka bardziej skupiła się na odczuciach obu bohaterek, a także na ich życiu prywatnym. Ja, jak już pewnie wiecie, jestem fanką krwawych kryminałów, a co za tym idzie- wartkiego strumienia wydarzeń. Dlatego tutaj delikatnie mi tego brakowało. Smutne jest również to, że od momentu, gdy rozpoczyna się „Opowieść Harriet” (tuż za połową), ja już znałam zakończenie. Przeczytałam ją, mimo to, z przyjemnością do końca. Może dlatego, że zwyczajnie polubiłam dwie kobiety, których życie w ułamku sekundy wywróciło się do góry nogami? Spodobało mi się również to, że finał nie był klasycznym happy endem.

jak mogłaś4

Książka „Jak mogłaś” to lektura, która pozostawia w głowie gonitwę myśli. Czy w dzisiejszych czasach nie nadużywamy słowa „przyjaciel”? Co ono tak właściwie dla nas znaczy? Co jesteśmy w stanie zrobić dla drugiego człowieka? Chyba każda kobieta zada sobie dwa pytania po przeczytaniu tej książki: co ja bym zrobiła, gdybym zgubiła dziecko mojej przyjaciółki? Czy wybaczyłabym przyjaciółce, która zgubiła moje dziecko?

 

Za egzemplarz do recenzji dziękujęmy: 

 

otwarte


Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Daria Kuczyńska-Szymala
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 365

 

 

Więcej w tej kategorii: « „Nie czynię nic złego”

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności