Wydrukuj tę stronę
sobota, 15 wrzesień 2018 19:58

Absurdalna Simone

 

Osiemnaście lat temu podczas spaceru z babcią zostaje uprowadzona sześciomiesięczna Helen. Jej rodzice, Simon i Matt nadal odczuwają ból po utracie córki, ale próbują żyć normalnie. Pozorny spokój ich życia ulatuje nagle, gdy pewnego dnia na ulicy Simon zostaje zaczepiona przez młodą dziewczynę Grace. Kobieta twierdzi, ze jest jej uprowadzoną sprzed laty córką. Na potwierdzenie swoich słów pokazuje Simone pluszowego króliczka, którego miała jako dziecko, w dniu porwania. Wkrótce jednak Grace znika tak nagle jak się pojawiła. Czy Simon tym razem uda się odnaleźć córkę? i czy to naprawdę jej córeczka?

córeczka2

„Córeczka” to mój osobisty bardzo mocny kandydat do najgorszej książki przeczytanej w tym roku. Od samego początku nie nastawiałam się na wybitną literaturę, ale liczyłam chociaż na miło spędzony czas z książką. Sam pomysł na fabułę nie jest niczym odkrywczym, w wielu książkach pojawia się motyw porwania dziecka i odnalezienia go po latach. Tutaj jednak absurd gonił absurd. Zachowanie głównej bohaterki, Simone było tak irracjonalne, że momentami nie sposób było spokojnie czytać. Jest z mężem od 20 lat, ale mu nie ufa, nie ma jednak problemu z zaufaniem wobec kompletnie obcej kobiety. Ja tu nie widzę żadnej logiki. Jej zachowanie wzbudziło u mnie jedynie politowanie, żadnego współczucia.

Jedną z największych wad tego thrillera były dialogi – sztuczne, patetyczne, pseudointeligenckie. Kto rozmawia w ten sposób? To nie była maniera jednego z bohaterów, to byłabym w stanie znieść, a nawet zrozumieć. Ale gdy wszystkie postaci mówią w taki sposób to staje się to nie do zniesienia. Zdania są bardzo krótkie, poszatkowane. Styl, w jakim Autorka buduje narrację wygląda mniej więcej tak: Matt przyszedł do łóżka. Abbott nadal nie dzwoni. Czytało się to okropnie, nie było w tym żadnej spójności i płynności. Miałam wrażenie jakbym czytała wypracowanie ucznia szkoły podstawowej.

córeczka

Żaden z bohaterów nie wzbudził mojej sympatii, Autorka stworzyła ich na podobieństwo pionków do gry. Brakuje mi tu pogłębionej analizy psychologicznej, tak typowej dla thrillerów psychologicznych (a podobno ta książka należy do tego gatunku). Naiwność i łatwowierność bohaterów mnie zadziwiła, oni wierzyli w każde jedno słowo, zwierzali się obcym osobom, wpuszczali do mieszkania bez żadnych zastrzeżeń czy wątpliwości. Niektórzy bohaterowie wyskakiwali jak króliki z kapelusza, nie wiadomo skąd i w sumie po co? Zbrodnia jaką opisuje Autorka niewątpliwie miała potencjał, ale został kompletnie niewykorzystany.

Niestety nawet samo zakończenie mnie nie zaskoczyło. Dość szybko zorientowałam się, kto i w co jest zamieszany, zwłaszcza po wyznaniu przyjaciela Simone. Od tego momentu już wszystko było jasne, a dodam, że jest to gdzieś w połowie książki. A ostatnia scena książki przelała czarę goryczy i jeszcze bardziej obniżyła moją ocenę, o ile to możliwe w ogóle. Dotrwałam do końca, bo z reguły nie porzucam rozpoczętych książek i dlatego teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, ze szkoda czasu na ta książkę. Absolutnie nie polecam. K.

 


Wydawnictwo: Burda Książki
Tłumaczenie: Julita Mastelarz
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 350

 

 

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności