środa, 31 październik 2018 18:23

„Musisz stawić im czoło”

 

Ellie jako jedyna ocalała z pożaru, który zabił całą jej rodzinę. Doktor Imogen Reid, pracująca z nią psychoterapeutka, jest przekonana, że to po prostu załamane i wściekłe dziecko, które stara się poradzić sobie ze stratą. Ale zarówno przybrani rodzice Ellie, jak i nauczyciele zaczynają się jej bać. Kiedy dziewczynka traci panowanie nad sobą, dzieją się niewytłumaczalne i złe rzeczy. A Imogen zaczyna grozić śmiertelne niebezpieczeństwo... (Źródło: Wydawnictwo Albatros)

„Boi się. Boi się krzyków, które ją obudziły, krzyków, które- teraz to wie- rozbrzmiewały tylko w jej głowie. Boi się tego, gdzie była, i tego, że nie pamięta, jak wychodziła z łóżka. I boi się, co mogła zrobić.”

Ostatnio czytam sporo thrillerów. Kryminały chyba mi się trochę przejadły i potrzebuję odpoczynku. A w thrillery wciągam się bardzo łatwo i szybko. Tak było również w przypadku „Czarownice nie płoną”. Autorka oparła swoją książkę na bardzo znanych (i mocno już przerobionych w popkulturze) schematach. Młoda kobieta wraca do małego miasteczka, z którego pochodzi. Wiemy od początku, że jej dzieciństwo w tym miejscu nie należało do szczęśliwych. Jednak sytuacja życiowa zmusza ją do powrotu. Razem z mężem stara się ułożyć swoje życie na nowo. Czytelnik wie, że w jej poprzedniej pracy wydarzyło się coś, co zmusiło ją do rezygnacji, jednak długo nie wiadomo co dokładnie.

czarownice

Zawsze lubiłam czytać o czarownicach, więc już tytuł mnie zaciekawił. Muszę przyznać, że sam pomysł na wprowadzenie tego wątku do książki bardzo mi się podobał. Jedenastoletnia dziewczynka, pożary i inne niewytłumaczalne zjawiska, które dzieją się w jej otoczeniu- we mnie wywołało to zaciekawienie i lekki dreszczyk (ale nie strachu a smile). Autorka świetnie pokazała jak niektóre przekonania rozchodzą się w takich malutkich miejscowościach wręcz jak choroba zakaźna. Jedna osoba w coś uwierzy, przekona następną, ta jeszcze następną, i tak rozpoczyna się łańcuszek, który może skończyć się tragedią. Dziewczynka stała się kozłem ofiarnym paranoidalnych lęków małomiasteczkowej mentalności.

„Żal mi ciebie, Imogen. Żal mi ciebie i twojego małego rozumku. Przyszłam tu, żeby cię ostrzec, że nikt nie jest bezpieczny przed tym, do czego jest zdolne to dziecko, ale widzę, że moja troska pada na grunt ignorancji i obojętności. Powiem ci tyle: bądź ostrożna. Pilnuj się i zabezpieczaj sobie tyły, a przede wszystkim nie drażnij Ellie Atkinson. Bo kiedy ją rozdrażnisz... Kiedy, nie jeśli... twoja ignorancja i ślepota na wszystko inne poza swoim ciasnym, idealnie zwyczajnym światkiem zemści się na tobie. Módl się, abyś pożyła na tyle długo, by pożałować, że mnie nie słuchałaś.”

czarownice2

Bohaterowie są tutaj poprawnie zarysowani. Dokładnie to słowo jako pierwsze przychodzi mi na myśl: poprawnie. Jenny Blackhurst napisała poprawną, jednak nie wyjątkową książkę. Oczywiście, to co mnie nie do końca usatysfakcjonowało, to zakończenie. Nie byłam w stanie uwierzyć, że tego wszystkiego dokonała ta, a nie inna osoba. Nie chcę zdradzać zbyt wiele tym, którzy jeszcze lekturę mają przed sobą. Chociaż z psychologicznego punktu widzenia było to bardzo wiarygodne wytłumaczenie, to jednak niektóre działania były dla mnie zbyt przesadzone i nagięte, co odebrało wszystkiemu autentyczności.

Podsumowując, uważam, że „Czarownice nie płoną” to dobra lektura na jesienne wieczory. Styl autorki jest przyjemny, język prosty i zrozumiały. Nie jest to książka wyróżniająca się na tle innych, jednak czytałam też dużo gorsze a smile. To kolejna pozycja z gatunku tych, które aż się proszą o ekranizację .E. 

 


Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Izabela Matuszewska
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 416

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności