środa, 26 wrzesień 2018 16:42

“Podróże kończą się spotkaniem kochanków”

 

Doktor Montague zajmuje się badaniem zjawisk paranormalnych i postanawia wynająć tytułowy nawiedzony dom na wzgórzu. Do eksperymentu zaprasza trzy osoby, które mają pełnić rolę jego asystentów: Eleanor, dla której to idealna okazja do ucieczki z domu, Theodora, która posiada tajemnicze zdolności oraz Luke- przyszły właściciel owego przybytku. Wszyscy zjawiają się na miejscu i zaczyna się wielkie oczekiwanie. Czy faktycznie dom jest zamieszkany przez duchy? Czy to tylko legenda?

“Strach- powiedział doktor- to zaniechanie logiki, dobrowolna rezygnacja z racjonalnych wzorców postępowania. Albo mu się poddajemy, albo z nim walczymy. Nie można zająć pozycji pośredniej.”

Już od dłuższego czasu miałam w planach przeczytać książkę Shirley Jackson. Jest ona zaliczana do najważniejszych powieści grozy wszechczasów. Już samo to wystarczyło, żebym chciała po nią sięgnąć. Należę do tych osób, które uwielbiają się bać, zarówno podczas lektury czy oglądania filmu. Uwielbiam ten dreszczyk emocji! Dlatego moje oczekiwania względem tej pozycji były bardzo wysokie. Niestety, muszę ze smutkiem stwierdzić, że zawiodłam się ogromnie.

nawiedzony dom

Całą historię poznajemy z perspektywy Eleanor. Już od pierwszych stron jest jasne, że bohaterka jest dosyć specyficzna, a wręcz dziwna. Przez długie lata zajmowała się matką, a po jej śmierci nie bardzo wie jak ma sobie życie ułożyć. List od doktora jest dla niej zbawienny, ponieważ pozwala zrobić wreszcie coś samodzielnie. Podróż do domu na wzgórzu upływa jej na marzeniach. Rozumiem oczywiście dlaczego to właśnie Eleanor została wybrana na narratora przez autorkę, jednak było to dla mnie momentami zbyt monotonne. Zwłaszcza, że jest ona osobą zdziwaczałą, pełną kompleksów i niesamowicie egocentryczną. Mnie to zwyczajnie denerwowało.

Autorka świetnie buduje napięcie i nastrój grozy w powieści. Jednak według mnie, tylko w pierwszej połowie książki. Akcja toczy się wręcz leniwie, co pozwala nam bliżej poznać bohaterów, przyjrzeć się ich zachowaniu. Dom na wzgórzu poznajemy bardzo powoli, pomieszczenie po pomieszczeniu. Także otaczająca przyroda sprawia, że wyłania się obraz raczej pięknej rezydencji, niż nawiedzonego zamczyska. W pewnym momencie jednak zaczynają się dziać rzeczy, które nie sposób racjonalnie wytłumaczyć.

“(...) fasada domu zdawała się żywa, bacznie obserwująca otoczenie z pustych okien, z odrobiną rozbawienia w gzymsowych brwiach.”

nawiedzony dom2

Właśnie w tym momencie zaczynają się moje problemy z tą książką. Łomotanie do drzwi, wycie, napis na ścianie- to wszystko miało zapewnić ten klimat grozy? Oczywiście, autorka położyła nacisk na aspekt psychologiczny, jednak od powieści uznawanej za klasykę gatunku oczekiwałam czegoś więcej. Te motywy są już w dzisiejszych czasach tak przemielone przez twórców wszelkiego rodzaju, że mnie to zdecydowanie nie wystarcza. Zamiast oczekiwanego dreszczyku emocji, miałam raczej rozbawioną minę, a pod koniec lektury byłam już zdenerwowana. Męczyłam się ogromnie przy końcówce, zwłaszcza od momentu pojawienia się żony doktora, która biega szaleńczo po domu ze swoją magiczną planszą. Samo zakończenie było bardzo ciekawe i pokazało dobitnie, jak silny wpływ na psychikę człowieka mogą mieć kontakty z nadprzyrodzonymi istotami. Jednak czy faktycznie były to duchy? Czy wszystko działo się w głowie głównej bohaterki? Tego chyba się nie dowiemy.

“- Czy uważa pan, że mamy rację, że tu zostaliś
-  Czy mamy rację? Uważam, że jest to wprost niewiarygodna głupota. Myślę, że atmosfera, jaka tutaj panuje, może wydobyć z nas wszystkie nasze słabostki i przywary i rozdzielić nas zaledwie po paru dniach. Naszą jedyną obroną jest ucieczka. W końcu dom nie może nas gonić, nieprawdaż? Jeśli poczujemy się zagrożeni, to po prostu stąd wyjedziemy, tak samo, jak tu przyjechaliśmy. I tak szybko, jak się tylko da- dodał sucho.”

Na samym początku czytania miałam silne skojarzenia z dwoma filmami: „Nawiedzony” z 1999 roku oraz „Crimson Peak” z 2015 roku. Jednak obie te produkcje z książką Shirley Jackson łączy niewiele.

Jak już wspomniałam wyżej, lubię, jak książka wywoła we mnie autentyczny strach. Zdaję sobie sprawę, że „Nawiedzony dom na wzgórzu” został napisany kilkadziesiąt lat temu, jednak czy strach się starzeje? E

 

 


Wydawnictwo: Replika
Tłumaczenie:Maria Hallab-Streszewska
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 420

 

Więcej w tej kategorii: « Czujesz się winna? Uwierz mi »

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności