piątek, 25 sierpień 2017 18:03

Książka niezgody

 

Na pokładzie boeinga 747 irlandzkich linii lotniczych znajdowało się 520 osób, w tym Aneta, narzeczona Filipa Szumskiego. Kobieta miała odbyć pielgrzymkę do Bazyliki Grobu Pańskiego. Jednak samolot nigdy nie dotarł na miejsce, a kontakt z maszyną został utracony gdzieś nad Morzem Śródziemnym. Początkowo nic nie wskazuje na to, aby samolot został porwany przez terrorystów, nigdzie nie odnaleziono też wraku. Do kontroli lotów zaczynają docierać jednak sygnały z transpondera, z trzech zupełnie różnych i oddalonych od siebie miejsc. Czy ma to jakiś związek z podobnymi zdarzeniami? I jaką rolę ma w tym odegrać Filip? I co z tym wszystkim ma wspólnego Czarna Madonna?

czarnamadonna3

Zdaniem Kasi:

 Remigiusz Mróz to obecnie najgorętsze polskie nazwisko wśród pisarzy. Jego dorobek literacki wciąż się rozrasta, a każda nowa książka jest niecierpliwie wyczekiwana przez ogromną rzeszę fanów. Autor ma na swoim koncie różne gatunkowo powieści od kryminałów przez political fiction aż po fantastykę. Tym razem Remigiusz Mróz postanowił zaszaleć i napisał książkę, którą ciężko przypisać do któregoś z gatunków, choć najbliżej chyba jej do horroru religijnego. Sam autor w posłowiu zdradza, że taki był jego cel.

Kontrowersyjna okładka, chwytliwy tytuł i ogromna liczba pozytywnych recenzji sugerowały, że książka wbije mnie w fotel. Tak się jednak nie stało. „Czarna Madonna” mnie nie przekonała, a momentami nawet nudziła. Główny bohater, Filip Szumski to były ksiądz, który postanawia zrzucić koloratkę dla kobiety. W rozwiązaniu zagadki zaginięcia samolotu, na pokładzie którego znajduje się jego narzeczona pomaga mu przyszła szwagierka Kinga. Już sama ich relacja jest pokrętna i nielogiczna. Cała fabuła książki opiera się na historii Kościoła, opętaniu przez demony, duchach i egzorcyzmach.  To kompletnie nie moja bajka. Trzeba przyznać, że Remigiusz Mróz wykonał bardzo dużo pracy przy pisaniu tej książki, ogrom informacji i ciekawostek jakie nam przekazuje jest powalający (z ciekawości sprawdziłam niektóre fakty i przekonałam się, że autor nie ponaginał prawdy pod książkę za co ogromny plus). Szkoda tylko, że wszystkiego dowiadujemy się od  jednej osoby, czyli Filipa, który jest też narratorem w powieści, przez co sprawiał wrażenie przemądrzałego i wszystkowiedzącego. Owszem, był księdzem, ale trudno mi uwierzyć, że mógł posiadać tak rozległą wiedzę. Czytając tą książkę cały czas miałam wrażenie, że coś tu nie gra, jest nierealne i nielogiczne (Szeptucha, która nagle puka do drzwi i wywołuje duchy???)

Akcji w tej książce praktycznie nie ma, większość scen ogranicza się do rozmów przy earl grey’u lub opisów opętania i wymiotowaniu czarną mazią. A i sceny egzorcyzmu jak dla mnie są za bardzo przegadane. Autorowi bardzo zależało aby nas tą książką przestraszyć.  I ja się na końcu książki bałam, ale tego, że Remigiusz Mróz napiszę kolejny horror religijny cry A motyw z przenoszeniem się w czasie do samolotu linii Japan Airlines 123 nawet mnie rozśmieszył. Egzorcyzmy i duchy jeszcze bym wytrzymała, ale przenoszenie w czasie to już było dla mnie za dużo. No proszę Was, kto w takie rzeczy wierzy?

Lubię, kiedy wszystkie wątku na końcu są wyjaśnione. Niestety po skończeniu czytania zostało bardzo dużo znaków zapytania. Co stało się z drugim zaginionym samolotem? Zniknął w chmurze dymu i nikt go nie szukał? Jaką rolę w tym wszystkim miała do odegrania Aneta? Do tego to kompletnie niezrozumiałe zakończenie. Czekałam na nagły zwrot akcji, przyspieszenie tempa, intrygujące zakończenie. No cóż, nie doczekałam się.

Jeżeli dopiero zaczynacie swoją przygodę z książkami Pana Mroza to nie czytajcie w pierwszej kolejności „Czarnej Madonny”. Autor ma dużo lepsze w swoim dorobku. Ja mam nadzieję, że wróci do pisania kryminałów.

czarnamadonna

 

Zdaniem Estery:

 Sięgając po nową książkę Remigiusza Mroza spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Po akcji promocyjnej znałam tylko tytuł i okładkę (która, swoją drogą, strasznie mi się podoba). Jakie było moje zdziwienie, gdy akcja zaczęła się rozkręcać...

Trzeba przyznać, że fabuła toczy się tutaj strasznie szybko. Już po kilkunastu stronach mamy zaginięcie samolotu, który za chwile pojawia się w dziwnych miejscach na ziemi, żeby w efekcie końcowym stworzyć wzór heksagramu. Dla wielu tak szybki bieg wydarzeń może stanowić duży minus, mi on jednak absolutnie nie przeszkadzał. Przeczytałam książkę w tak samo szybkim tempie a smile

Jak Kasia wspomniała, autor sam powiedział, że ta książka należy do horrorów religijnych. I tym trafił w mój gust ogromnie. Chociaż przyznam się szczerze, nie miałam momentów, w których chciałabym się schować pod kołdrę ze strachu... „Czarna madonna” to książka, jakich mało na polskim rynku wydawniczym. Porusza bardzo kontrowersyjny temat dla każdego wierzącego i praktykującego katolika. Myślę, że wielu mogło się nie spodobać przedstawienie wizji końca świata, a także reakcji kościoła. Mróz balansuje świetnie na granicy herezji, jednak nie przekracza jej ani odrobinę.

Będąc przy temacie religii i kościoła nie mogę wspomnieć o ogromnym researchu, jaki autor musiał wykonać przygotowywując tą książkę. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem! Dzięki temu książka jest dużo bardziej wiarygodna.

Nie można oczywiście uniknąć kwestii porównania ze Stephenem Kingiem. Ja za tym autorem jakoś specjalnie nie przepadam i uważam, że nazywanie Remigiusza Mroza polskim Kingiem jest ogromnie krzywdzące. Mróz jest Mrozem. Dzięki Bogu a smile

Mi także strasznie mocno nasuwało się skojarzenie z filmem „Rytuał” z 2011 roku, z genialnym Anthonym Hopkinsem.  Ale to chyba tylko ze względu na podobną tematykę: młody ksiądz zastanawia się nad odejściem z seminarium. Trafia do Watykanu, gdzie pod okiem doświadczonego duchownego wchodzi w świat egzorcyzmów i opętań. Film ogromnie polecam!

Przechodząc już do samych wrażeń po książce. Ja jestem zachwycona! Książka podobała mi się dużo bardziej niż „Behawiorysta” (choć przyznaję szczerze, że językowo „Behawiorysta” był jednak lepszy). Ja jednak uwielbiam klimaty horrorów, a egzorcyzmy i opętania wyjątkowo a smile Dlatego też nie zgadzam się zupełnie z moją przedmówczynią lol Zupełnie nie przeszkadzało mi to, że książka jest tak oderwana od rzeczywistości. Dla mnie był to jej plus, bo jak inaczej miałoby to wyglądać, jeśli jest mowa o walce dobra ze złem? Jest to przede wszystkim jednak fikcja literacka a smile Oczywiście, nie jest to horror idealny, porusza jednak tematykę, która zmusza do przemyślenia pewnych kwestii. Nie polecam tej książki każdemu, bo jak widać na naszym przykładzie mamy dwie skrajne opinie. Jeśli jednak tematy religijne + odrobinka strachu Was kręcą - jest to pozycja obowiązkowa!

A Wy z którą opinią się zgadzacie? Dajcie znać, jesteśmy bardzo ciekawe! a smile

czarnamadonna2

 


Rok wydania: 2017
Oprawa: broszurowa ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 460

 

 

 

 

 

Więcej w tej kategorii: Toksyczna miłość »