sobota, 05 maj 2018 15:54

Pierwsze spotkanie z ośmiotysięcznikiem

O tym, że himalaizm stał się ostatnio bardzo modny może świadczyć choćby książka „Annapurna” Maurica Herzoga, wydana po raz pierwszy 60 lat temu, która niedawno doczekała się polskiego wydania i przez cały czas przykuwa uwagę wielu czytelników. „Annapurna” to prawdziwa gratka dla miłośników wspinaczki wysokogórskiej, opisuje bowiem historyczne, bo pierwsze wejście na ośmiotysięcznik. Szczyt został zdobyty 3 czerwca 1950 roku, a dokonało tego dwóch z dziewięciu francuskich alpinistów biorących udział w wyprawie -  Maurice Herzog oraz Louis Lachenal.

Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, jakby to co zrobiła francuska wyprawa 60 lat temu było na granicy cudu. Wspinacze nie posiadali map, a te  które mieli były niekompletne i fałszywe. Ich sprzęt, w porównaniu do tego jakim dysponuje się obecnie, był wręcz prymitywny. Wszystko musieli zbadać na własnej skórze, nie mogli  opierać się na doświadczeniach innych ekip.

annapurna

Z początku dostajemy szczegółowy opis szukania dogodnego miejsca na obóz, rekonesans góry, szukanie możliwych dróg, które poprowadzą na szczyt. Ten fragment może się wydawać dość nudny osobom, które nie są zaznajomieni z tematyką gór, ale na pewno jest to interesujące z punktu widzenia historii alpinizmu. I choć zdobycie Annapurny było okupione ogromnym wysiłkiem, odwagą i wyrzeczeniami to najbardziej emocjonującym momentem był opis zejścia z góry. Było to ekstremalnie trudne zejście, podczas burzy i lawiny, w czasie naciągającego monsunu które tylko cudem nie zakończyło się śmiercią wspinaczy. Dopiero  podczas odwrotu wspinaczy, góra pokazała swoją potęgę w całej okazałości. Odmrożenia, ślepota śnieżna, utrata palców – to niewielka cena (zdaniem samych uczestników wyprawy), jaką musieli zapłacić Herzog oraz Lachenal za swój życiowy wyczyn.

„Góry ofiarowały nam swoje piękno, które podziwiamy z dziecięcą prostotą i szanujemy jak mnisi myśl o bóstwie. Annapurna, ku której poszlibyśmy bez grosza przy duszy, jest dla nas skarbem, którym będziemy żyć...”

„Annapurna” to nie tylko opis wejścia na ośmiotysięcznik. Znajdziemy też tutaj  piękny przykład bezinteresownej i wzajemnej przyjaźni, która obecnie nie jest już tak często spotykana. Książka opowiada o odwadze, wzajemnym poświęceniu, szczęściu oraz oczywiście szacunku do gór.  Do tego wszystko jest opowiedziane w „starym stylu”, językiem kulturalnym, eleganckim, może już nawet trochę staroświeckim.

„Annapurnę” mogę polecić wszystkim miłośnikom gór i tym,  których interesuje zestawienie jak było kiedyś, a jak zdobywa się szczyty obecnie. Muszę  jednak uczciwie przyznać, że początek jest słabszy  i nudniejszy niż druga część książki, gdy Autor opisuję walkę z górą. Mimo to uważam, że książka (i umieszczone w niej zdjęcia) zasługują na uwagę. K.


Wydawnictwo: Marginesy
Tłumaczenie: Rafał Unrug
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 300

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności