sobota, 21 kwiecień 2018 16:56

Wywiad z Krzysztofem Domaradzkim, Autorem "Detoksu"

Wszystkie Książki Mówią: Pana debiutancka książka „Detoks” jest bardzo brutalna i pełna przemocy. Skąd zaczerpnął Pan inspirację do jej napisania?
Krzysztof Domaradzki: Zacznijmy od tego, że nie lubię słowa „inspiracja”. Może dlatego, że teraz wszystko jest inspirujące – ludzie, zdarzenia, bohaterowie. Jakby podglądanie i naśladowanie innych stało się jedynym motorem napędowym naszych zachowań. Pewnie dlatego w „Detoksie” starałem się stworzyć własny, autorski świat, a nie podpatrzony w innych utworach. Wyszło brutalnie, ponieważ zło mnie fascynuje. Jest dla mnie ciekawsze niż dobro. Mniej zrozumiałe. Pisanie o złu to dla mnie bezpieczna wędrówka do pokręconego świata, w którym – mam nadzieję – nigdy się nie znajdę. To tak, jakby zajrzeć na chwilę do piekła, pokręcić się po jego kręgach, pozwiedzać i wyjść. Moim zdaniem o to właśnie chodzi w kryminałach, dlatego są takie pociągające. Nie wyobrażam sobie, żeby pisać o ludziach, którzy dopuszczają się strasznych czynów, językiem ugrzecznionym, pełnym ozdobników, delikatnym – nawet jeśli mamy do czynienia z fikcją. W mroku nie ma miejsca dla róż i jednorożców. Musi być chropowatość, brzydota i brutalności.

Jaka jest historia powstania tej książki? To spełnienie marzeń o byciu pisarzem? A może nagły impuls i zastrzyk weny?
O napisaniu książki marzyłem od dawna. Może jeszcze nie jako dziecko, bo wtedy chciałem zostać sportowcem, a potem dziennikarzem sportowym, ale już na początku studiów sporo o tym myślałem. Wtedy też podejmowałem pierwsze próby literackie. Napisałem kilka opowiadań, a nawet jedną powieść, która nigdy nie wyszła z szuflady. I bardzo dobrze, bo była to paskudna próbka grafomanii, zupełnie nieprzemyślana. Z „Detoksem” było inaczej. Zaplanowałem cały cykl, zanim zabrałem się do pisania. Wyznaczyłem punkty A i B, które chcę w nim połączyć, a także kilkadziesiąt pośrednich. A przede wszystkim zaczynając pracę nad książką, byłem już nieco mądrzejszym człowiekiem, z pewnym doświadczeniem dziennikarskim, a więc uzbrojonym w umiejętności relacjonowania rzeczywistości. Przejście do opisywania fikcji nie było takie skomplikowane.

detoks3

Łódź, Pana rodzinne miasto, bardziej niż Warszawa, w której Pan mieszka, nadaje się jako tło mrocznego thrillera? A może to podejście praktyczne, bo bardziej zna Pan Łódź?
Jako dawne przemysłowe miasto, dopiero otrząsające się po kryzysie, pełne mrocznych, pobudzających wyobraźnię zaułków, a do tego – słusznie lub nie – kojarzone jako zagłębie patologii, Łódź jest wymarzonym miejscem do osadzenia akcji takiej książki. Zwłaszcza że jeszcze nie została wyeksploatowana – o ile się orientuję, nie powstało wiele dobrych kryminałów czy thrillerów z łódzkim tłem. Ale słusznie się Panie domyślają, że w moim przypadku zadecydowały także względy praktyczne. Mieszkałem w Łodzi dwadzieścia cztery lata, więc miałem okazję ją poznać od różnych stron i na różnych etapach życia. Warszawy dopiero się uczę. Byłbym znacznie mniej wiarygodny, gdybym zafundował czytelnikom wędrówkę po ulicach miasta, którego jeszcze nie zdążyłem dobrze poznać.

 Mam wrażenie, że w większości polskich kryminałów i thrillerów obowiązkowo muszą się znaleźć dziwki, narkotyki i ogromne ilości papierosów. Takie są realia, a książki tylko je obrazują, czy to tylko elementy wzbogacające fabułę? Dlaczego pisarze tak często po to sięgają?
Świat „Detoksu” z założenia miał być trochę przerysowany. Jednoznacznie mroczny. Z wyrazistymi bohaterami, którzy mają coś do ukrycia. Chciałem, żeby to był wyróżnik tego utworu. Żeby było w nim jak najmniej nijakości. Nie mam jednak wątpliwości, że podobny świat istnieje – wystarczy poczytać reportaże kryminalne. Albo obejrzeć kilka wydań dzienników telewizyjnych, żeby się przekonać, jak wiele patologii wyłania się z różnych zakamarków rzeczywistości. Oczywiście gdybym wyszedł z założenia, że „Detoks” ma być dokładnym odbiciem rzeczywistości, musiałbym w nim zmienić proporcje i dołożyć sporo szarości. A przede zabrać wielu bohaterom papierosy, ponieważ zdecydowana większość z nas już nie pali. Za nadmiar szlugów w utworach można zresztą dostać po głowie. Ostatnio czytałem o antytytoniowej organizacji, która była oburzona tym, jak często papierosy pojawiają się w netfliksowym „Stranger Things”. Według niej ekspozycja palenia w serialu może zostać odebrana jako jego gloryfikowanie.

 Tomasz Kawęcki to niezwykle interesująca postać, ale jednocześnie też trochę irytująca, zwłaszcza dla swoich współpracowników. Skojarzenie z Harrym Hole, bohaterem Jo Nesbø, nasuwa się samo – alkoholik, inteligentny, arogancki. Czy postać komisarza Kawęckiego jest na kimś wzorowana?
Miałem świadomość, że Kawęcki może być porównywany do Harry'ego Hole. Przeczytałem wszystkie książki kryminalne Jo Nesbø, więc nawet jeśli bardzo bym chciał tego uniknąć, pewnie i tak skonstruowałbym trochę podobną postać. Ale wydaje mi się, że poza alkoholizmem, inteligencją i autodestrukcyjnymi skłonnościami – charakterystycznymi przecież dla wielu bohaterów kryminałów – nic ich nie łączy. Ani wygląd, ani sposób bycia, ani stosunek do świata. Harry jest w gruncie rzeczy dobrym, tolerancyjnym, ciepłym człowiekiem. Są ludzie, na których mu zależy. Których kocha. Natomiast Kawęcki uważa, że nikogo nie potrzebuje. Nie stara się z nikim nawiązać relacji. Z jakiegoś powodu nienawidzi kobiet. Zupełnie go nie interesuje, czy może kogoś skrzywdzić swoim zachowaniem. Harry to dobrze zbudowany drągal. Kawęcki jest rachityczny, słaby. W walce wręcz musi wykorzystywać spryt i stosować chwyty poniżej pasa. Czasem dosłownie. To wszystko sprawia, że ciężko go polubić. Można mu kibicować, ponieważ próbuje złapać zabójcę, ale nie dlatego, że jest gościem, z którym chciałoby się wyskoczyć na piwo.

detoks4

Lubi Pan analizować „pokręcone umysły”? Bo całkiem sporo ich w „Detoksie”.
Oj tak, lubię. Żeby była jasność: nie fascynują mnie same czyny seryjnych zabójców czy psychopatów, ale to, że mogą normalnie funkcjonować w społeczeństwie, a nawet radzić sobie w nim całkiem nieźle – weźmy na przykład wysoko postawionych korporacyjnych menedżerów, którzy często mają psychopatyczne skłonności. W „Detoksie” najbardziej pokręcony jest umysł, o którym piszę stosunkowo niewiele. W drugiej i trzeciej części cyklu będzie można się dowiedzieć o nim znacznie więcej.

Zostawił Pan swoich czytelników z niewyjaśnionym motywem zabójstw. To dość odważne posunięcie, ale jednocześnie zobligowanie do przeczytania kolejnej części. No właśnie, kiedy drugi tom?
Jestem na ostatniej, długiej prostej. Redaguję, poprawiam wątki, pilnuję, żeby wszystko było logiczne i napisane po polsku. Datę publikacji ustalimy wspólnie z wydawnictwem, ale niemal na pewno kontynuacja „Detoksu” ukaże się jeszcze w tym roku. Wstępnie myśleliśmy o tym, żeby wydać drugą część cyklu jesienią.

W jak dużym stopniu zgadza się Pan z twierdzeniem swojego bohatera, że „trudności z budowaniem literackiej rzeczywistości mają jedynie ci pisarze, którzy nigdy nie powinni nimi zostać”?
W stu procentach. Nie wiem, czy już wolno mi mianować się pisarzem, ale jako autor jednej książki mogę stwierdzić, że napisanie jej było moim najprzyjemniejszym doświadczeniem zawodowym. Wymyślanie fabuły i konstrukcji psychologicznej bohaterów, a potem przelewanie tego wszystkiego do komputera okazało się arcyprzyjemnym zajęciem. Nawet jeśli niektóre fragmenty w momencie pisania wydawały się zgrabiałe, tworzenie ich przychodziło mi łatwo. Jak wszystko, co sprawia w życiu przyjemność. Z pisaniem chyba jest tak samo. Ale kto wie. Może za parę lat, mając już na koncie kilka zrodzonych w bólu powieści, będę śpiewał inaczej.

W pracy zawodowej rozmawia Pan z najbogatszymi Polakami, przedsiębiorcami, sportowcami. Czy ma Pan w planach książkę osadzoną w tej tematyce?
Nie, staram się wyraźnie oddzielać swoje zawodowe światy – literacki od dziennikarskiego. Ale od redaktora Mirosława Grabowskiego, który oszlifował „Detoks”, dając mi przy okazji bardzo wartościową lekcję pisania, usłyszałem, że da się w nim wyczuć, że pasjonuję się sportem. Podobno widać to w języku powieści, w licznych sportowych metaforach.

Jakie książki znajdują się w Pana prywatnej bibliotece?
Głównie kryminały – m.in. Petera Jamesa, Henninga Mankela, Iana Rankina, Jørna Liera Horsta, duetu Erik Axl Sund czy wspomnianego Nesbø. Oprócz nich można znaleźć powieści Johna Steinbecka, José Saramago, George'a Orwella czy Maria Puzo. Jest też sporo literatury biznesowej. Polecam zwłaszcza biografie autorstwa Waltera Isaacsona.

To już na koniec: proszę zdradzić, gdzie będzie można Pana spotkać w tym roku?
Na pewno pojawię się na Warszawskich Targach Książki. W planach jest też kilka spotkań autorskich w Łodzi i Warszawie – najbliższe z nich odbędzie się 12 maja w Manufakturze. Sporo rzeczy trzeba jeszcze ustalić i posprawdzać, kto i gdzie chciałby porozmawiać z na razie mało znanym autorem. 

domaradzki

                                                                                                   Fot. Adam Tuchliński

Nota biograficzna o Autorze:
Krzysztof Domaradzki (ur. 1989) to łodzianin mieszkający w Warszawie. Jest absolwentem Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Łódzkim. Od 2013 roku pracuje w magazynie „Forbes”, w którym rozmawia z najbogatszymi Polakami, przedstawia historie czołowych polskich przedsiębiorców oraz opisuje trudne związki sportu i biznesu. Jego teksty ukazywały się m.in. w serwisach internetowych „Newsweeka” i „Przeglądu Sportowego”, na portalach Onet oraz Weszło. Uwielbia uprawiać sport, czytać kryminały i analizować najbardziej pokręcone umysły. Detoks to jego debiut literacki.
(źródło opisu:materiały Wydawnictwa Czarna Owca)

Recenzję "Detoksu" znajdziecie tutaj

Zaintrygowani Krzysztofem Domaradzkim i jego ksiązką? Zajrzyjcie na jego stronę autorską, po większą dawkę  informacji a smile
https://www.facebook.com/domaradzkikrzysztof/

 

 

Więcej w tej kategorii: « Dlaczego nie czytam romansów?

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności