wtorek, 05 czerwiec 2018 17:22

X XXX znowu atakuje

Po tak pozytywnej recenzji pierwszej książki Maxa Czornyja pt. „Grzech” (pisałam o niej tutaj), chyba nie jest niespodzianką, że najszybciej jak to było możliwe, sięgnęłam po drugi tom cyklu z komisarzem Erykiem Deryło. Czy tutaj „klątwa drugiej książki” da o sobie znać?

Po serii okrutnych i wyjątkowo brutalnych morderstw w Lublinie, którą zakończyła policyjna obława, wszyscy liczą na koniec mrocznych wydarzeń. Niestety, spokój trwał tylko chwilę, a zabójstwa w Lublinie nie ustają. Czy to ten sam sprawca, czy jednak tym razem policja ma do czynienia z naśladowcą? Komisarz Eryk Deryło przebywa na zwolnieniu, planowane jest również przeniesienie go do Opola Lubelskiego. Jednak sam zabójca wciąga go w tajemniczą grę, która przeistacza się w prywatną rozgrywkę między ofiarą a drapieżnikiem. Jednak kto jest kim w tym wypadku?

ofiara3

Oczywiście, przed przeczytaniem „Ofiary” konieczna jest lektura pierwszego kryminału autora. Akcja drugiego tomu rozpoczyna się dokładnie w miejscu, gdzie zakończyła się poprzednia część i jest jej kontynuacją. Chociaż ta książka jest moim zdaniem troszeczkę inna od wcześniejszej, jednak nie jest to żaden jej minus. Wręcz odwrotnie, stanowi bardzo ciekawy zabieg, który może tylko zwiększyć ciekawość czytelnika.

W „Ofierze”poznajemy bliżej komisarza Deryło. Widzimy jak zmaga się z wydarzeniami, które miały miejsce 24 grudnia. Bardzo to wszystko przeżywa, a także obwinia się za to, co się stało. Niestety, muszę to opisywać tak ogólnikowo, ponieważ jedno słowo więcej zdradziłoby Wam koniec pierwszej książki. A przecież nikt z nas tego nie lubi, prawda? a smile Autor pozwala nam również przyjrzeć się relacji komisarza z żoną i córką, która jest po ogromnych traumatycznych przeżyciach. Widzimy w nim nie policjanta, a rodzica. Poznajemy jego ludzkie oblicze, co dla mnie miało bardzo pozytywny wpływ na odbiór całej książki.

ofiara2

Max Czornyj i tym razem nie rezygnuje z brutalności, jakiej chyba jeszcze nigdy nie spotkałam w polskich kryminałach (tak, wiem, że przeczytałam ich niewielea smile). Już pierwsze zdania „Ofiary” wywołują w czytelniku wstręt, niepokój, zniesmaczenie. Co jednak u mnie spowodowało jeszcze większą ciekawość a smile Autor nie boi się serwować nam brutalnych opisów morderstw i tortur. Tym razem poznajemy także trochę bliżej samego antagonistę. Psychopatę, sadystę, opanowanego chorą wizją.

„Myślisz, że możemy być w życiu szczęśliwi? (...) Oczywiście, że możemy. Wystarczy, że będziemy robić dokładnie to, co chcemy. Nie będziemy słuchać nakazów religii, narzuconego nam sumienia czy prawa. Prawdziwie szczęśliwe są dzikie zwierzęta, które robią to, co podpowiada im instynkt. Nie kalkulują, czy ich działania są dobre, czy złe. Czy zostaną zbawione czy potępione. Człowiek został stworzony na obraz całkowicie inny, niż wymalował go świat współczesny. To takie samo podobieństwo do Boga, jak i Szatana. Żaden z nich może nie istnieć, ale to Bóg odebrał człowiekowi szczęście w zamian za nadzieję.”

Jak już wspomniałam wyżej, ta książka delikatnie różni się od debiutu autora. Mam wrażenie, że jest dokładniej przemyślana. Przez sporą część książki akcja toczy się raczej wolniej, co pozwala nam bliżej przyjrzeć się bohaterom także z psychologicznego punktu widzenia. Jednak pod koniec Max Czornyj nie zawodzi i fabuła przyspiesza niesamowicie. Zakończenie książki przypada w tak kulminacyjnym momencie, że nie odpowiada na absolutnie żadne pytanie powstałe podczas lektury. A ostatni rozdział wywołuje uczucie dobrze znane chyba u każdego książkoholika: ochotę na więcej!

ofiara

Druga książka Maxa Czornyja nie zawiodła moich oczekiwań, choć poprzeczkę autor postawił sam sobie bardzo wysoko a smile tym razem przekleństw troszkę więcej, jednak były świetnie wpasowane w nastroje panujące w Lublinie. Sama zapewne na miejscu tych policjantów rzuciłabym soczystym bluzgiem wink A i sam autor zwraca naszą uwagę na ich większą ilość laugh

„- Co pan o tym sądzi komisarzu?

- Nie wiem. Po prostu, kurwa, nie wiem.

Przekleństwa coraz płynniej przechodziły mu przez gardło.”

Tym razem niektóre dialogi, a także można by powiedzieć, że zdania podsumowujące naszą rzeczywistość bardzo mnie rozbawiły laugh

„- Zwątpiłaś?

- Chyba nigdy tak naprawdę nie wierzyłam.

- Otóż to, nasza polska tradycja. Religia przekazywana w spuściźnie z pokolenia na pokolenie.

- Zupełnie jak alkoholizm.”

„Przysięgam ci, ryczałem jak baba, która poszła na wyprzedaż i zapomniała portfela.”

„Szesnaście, może siedemnaście lat, spodnie z krokiem w kolanach, adidasy w kolorze neonu nad wejściem do burdelu. Do tego jaskrawa kurtka z logiem znanej marki. Typowy przykład zdegenerowanego, współczesnego pokolenia.”

Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na premierę kolejnej części (jesienią tego roku). Chyba jeszcze nigdy „Pokuta” nie brzmiała bardziej zachęcająco niż „Grzech”! E.

 

 


Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 420

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności