wtorek, 03 kwiecień 2018 19:08

W szponach hazardu

Marek Bener to dziennikarz i właściciel lokalnego, darmowego tygodnika „Echo Torunia”. Na zlecenie Krzysztofa Żelaznego, toruńskiego biznesmena, podejmuje się odnalezienia jego nastoletniej córki, Moniki. Z każdą kolejną informacją dotyczącą rodziny Żelaznych okazuje się, że sprawa zaginięcia zatacza coraz szersze kręgi. Wkrótce wychodzi na jaw również, że Monika Żelazna może być w posiadaniu czegoś, co należało do zaginionej 6 lat temu żony Benera. Dziennikarz po raz kolejny musi zmierzyć się ze swoją przeszłością, a przy okazji wplątując się niebezpieczny świat hazardu.

Nie tak dawno temu przeczytałam debiutancką książkę Roberta Małeckiego „Najgorsze dopiero nadejdzie”, która bardzo mi się podobała, dlatego sięgnęłam po drugi tom „toruńskiej trylogii”. I od razu przyznam, że „Porzuć swój strach” podobało mi się jeszcze bardziej. Autor nie spoczął na laurach, ale rozwinął w zaskakujący sposób wątki z pierwszego tomu. Od początku utrzymane jest niezłe tempo akcji i napięcie, które rośnie wraz z rozwojem sytuacji.

W drugim tomie Autor skupia się na ludzkich słabościach, zabiera nas w świat hazardu, automatów do gier i nielegalnego półświatka. Dzięki temu, że intryga jest mocno zagmatwana, a kolejne ujawniane tajemnice zaczynają się ze sobą łączyć, to książkę czyta się błyskawicznie. Nagłe zwroty akcji, świetnie wykreowani bohaterowie drugoplanowi ale przede wszystkim ironiczne poczucie humoru autora, które idealnie trafia w mój gust to zdecydowane atuty tej książki. Bardzo podoba mi się też klimat jaki stworzył Robert Małecki opisując Toruń. Byłam w tym mieście tylko kilka razy, ale po tej lekturze mam ochotę na małą wycieczkę a smile

porzuć swój strach

Czytając drugi tom ma się wrażenie, że Autor ma dokładnie przemyślaną intrygę na całą trylogię. Nie było to widoczne w przypadku poprzedniej książki. Końcówka powieści to już jest ostra jazda, autor podkręcił i tak już szybki tempo, wprowadzając krótkie rozdziały, przeskoki czasowe i wspomnienia bohaterów, które wyjaśniały pominięte wydarzenia. Zostajemy z otwartym, dość sensacyjnym zakończeniem, które z pewnością będzie miało swoją kontynuację w tomie trzecim. Jako okładkowa sroka muszę też przyznać, ze okładka jest świetna. Wychodzi na to, ze nie mam się do czego doczepić a smile

Jeżeli jeszcze nie znacie Marka Benera to koniecznie szybko nadróbcie zaległości bo na horyzoncie widać już trzecią część trylogii Roberta Małeckiego. Ja zapałałam ogromną sympatią do toruńskiego dziennikarza i mam cichą nadzieję, że Autor nie przeczołga go za bardzo w ostatniej części a smile K.

 


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 443

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności