czwartek, 15 luty 2018 12:40

Utrata pamięci

 

Wyspy Owcze to podobno jedno z najbezpieczniejszych miejsc na ziemi. Od 1988 roku, poza jednym morderstwem, nie doszło tu do żadnego przestępstwa, a głównym niebezpieczeństwem jakie czyha na mieszkańców jest zderzenie z owcą. W ciągu jeden nocy spokojne życie mieszkańców Vestmany zmienia się diametralnie. W niewyjaśnionych okolicznościach znika nastolatka, zawodniczka szkolnej drużyny szczypiornistek. Poszukiwania zorganizowane przez mieszkańców miasteczka nic nie dają, nie ma też żadnych świadków ani tropów. Sprawę przejmuję duńska policja, która na wyspy wysyła młodą śledczą Katrine Ellegaard. Z dnia na dzień zaczynają wychodzić na jaw mroczne sekrety spokojnego do tej pory miasteczka.

Zdaniem Kasi:

 Umieszczenie fabuły książki na Wyspach Owczych, niewielkim archipelagu na Morzu Norweskim, które uznawane są za bardzo bezpieczne miejsce było bardzo odważnym posunięciem, na które mógł się zdecydować tylko Remigiusz Mróz a smile Fabuła książki idealnie oddaje skandynawskie klimaty: mroczne, deszczowe otoczenie, zamknięta społeczność, kilka ofiar w krótkim odcinku czasu i mnożące się na każdym kroku tajemnice. Sam schemat jest dość przewidywalny, choć Autor skutecznie mylił tropy, aby jak zwykle na samym końcu wywrócić wszystko do góry nogami.

To co najbardziej rozczarowało mnie w tej książce to wątek romansu pomiędzy śledczą Katrine a jej miejscowym konsultantem, czyli Hallbjørnem Olsenem (i to nie dlatego, że nie lubię czytać romansów, ale dlatego, że był po prostu dość sztuczny).  Ten były żołnierz, praktycznie nigdy nie trzeźwiejący, który samotnie wychowuje córkę od samego początku nie wzbudził mojej sympatii. A jego zaniki pamięci, hmmm są po prostu podejrzane a smile

enklawa

Jeżeli chodzi o pozostałych bohaterów, których w powieści jest całkiem sporo to otrzymujemy potężną dawkę opowieści o ludziach, ich poważnych i tych błahych problemach, z jakimi zwykle borykają się mieszkańcy każdego miasteczka. Co ciekawe, Vestmanczycy tworzą jedną rodzinę, nie biorą pod uwagę, ze ktoś z ich społeczności mógłby zabić, wzajemnie się kryją i zapewniają sobie alibi.

Jak niejednokrotnie pisałam, moją ulubioną serią Autora jest ta typowo polityczna „W kręgach władzy”. Dlatego w „Enklawie” doceniam szczególnie odniesienia polityczne i wątek uniezależnienia się Wysp Owczych od Danii. Przejęcie śledztwa przez Duńczyków i liczne odniesienia mieszkańców do sytuacji politycznej dla mnie były dużym atutem.

Samo zakończenie, choć bardzo w stylu Mroza, mnie rozczarowało. Nie wiem, czy Autorowi zabrakło pomysłu, czy czasu na jego dopracowanie. Jest to po prostu zrelacjonowanie suchych faktów. Sam podejrzany też nie jest wielkim zaskoczeniem, w końcu od samego początku był w wąskim gronie podejrzanych. Mimo, że nie uważam, żeby był to wybitny kryminał, a jedynie dobry to na pewno zasługuje na uwagę ze względu na walor poznawczy, w końcu nie często mamy okazję usłyszeć o Wyspach Owczych. Liczę na to, że kolejne części tej trylogii będę tylko lepsze. 

Zdaniem Estery: 

Z ogromną ciekawością sięgnęłam po serię z Wysp Owczych. I muszę przyznać, że mnie zaskoczyła! Moja przygoda z twórczością Remigiusza Mroza miała swoje wzloty i upadki (nie polubiłam się ze słynną Chyłką, z Forstem też nie bardzo), jednak te książki mi się podobały. Oczywiście, w większości zgadzam się z moją przedmówczynią  a smile Jednak mnie Olsen nie irytował. Polubiłam go, ale to może dlatego, że delikatnie przypominał mi Harry’ego Hole - samotny pijaczyna, który zawsze pakuje się w jakieś kłopoty laugh Ale chyba żywszą sympatią zapałałam do niego w dalszych częściach (moje spojrzenie może być delikatnie szersze, ponieważ ja przeczytałam już całą serię, Kasia ma za sobą tylko „Enklawę”).

Romans Olsena z panią policjant był przewidywalny do bólu. Od momentu kiedy kobieta przybywa na wyspę, wiadomo czym to się skończy. Tutaj miało miejsce kolejne zaskoczenie dla mnie, ponieważ polubiłam postać kobiecą w książce.  Katrine Ellegaard to tak zwana „twarda babka”. Może też nie doceniłam wątku politycznego a smile Bardzo szybko sięgnęłam  po kolejne części. I przyznaję, to właśnie one podobały mi się bardziej niż „Enklawa”. Początkowo tożsamość autora była nikomu nie znana. Wtedy powiedziałabym, że to bardzo udany debiut. Ja jednak zapoznałam się z całą serią wiedząc już kto to napisał. Mam mieszane uczucia, patrząc na ogół twórczości. Odnoszę nieprzyjemne wrażenie, że pan Mróz chwyta się każdego gatunku i jest w nim przeciętny.

enklawa2

 

 


Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 400

 

 

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności