wtorek, 10 lipiec 2018 21:33

Terroryści na Farojach

Po dramatycznych wydarzeniach w swoim życiu, m. in. walce z rakiem, Katrine Ellegaard postanawia odejść z duńskiej policji i osiedlić się na Farojach razem z Hallbjørnem Olsenem, swoim ukochanym. Niestety prom, którym Katrine podróżuje z Danii nagle zatrzymuje się na wodach przybrzeżnych wysp Owczych. Nic nie  wskazuje na to, by była to awaria, ale z promem nie ma żadnego kontaktu. Jedyne logiczne wytłumaczenie jakie nasuwa się wszystkim to atak terrorystyczny. Katrine na własną rękę próbuje rozwiązać tą zagadkę, jednak szybko zostaje zakładnikiem porywaczy promu. Tymczasem Olsen odkrywa, że wyjaśnienie tej sytuacji może znajdować się na wyspie, nie na statku. Rozpoczyna walkę o uratowanie ukochanej, ściągając na siebie całą masę kłopotów.

Zdaniem Kasi: 

„Prom” to trzeci i ostatni tom serii Remigiusza Mroza z Wysp Owczych. Od razu przyznam,  że ta część podobała mi się najbardziej. Po pierwsze ze względu na wątek terrorystyczny, a raczej wyraźną sugestię Autora, że za porwaniem promu stoją terroryści. Nigdy nie ukrywałam, że ta tematyka mnie do siebie przyciąga, może ze względu na jej aktualność. Drugim powodem, dla którego ten tom jest moim ulubionym jest fakt, ze Olsen i Katrine nie mają żadnych wspólnych scen, a więc nie jesteśmy świadkami ich romansu, który tak drażnił mnie w poprzednich  częściach. No i samo zakończenie jest bardzo definitywne, więc raczej na pewno nie będzie kontynuacji tej serii.

prom

Początek książki mnie zaintrygował i wciągnął, środek, w większości przegadany, bardzo wynudził, a zakończenie trochę rozczarowało. Cała powieść bardziej przywodzi na myśl sensację niż kryminał. Jak na tak krótki przedział czasowy (zaledwie kilka dni) w jakim Autor osadził akcję książki, to bardzo dużo się dzieje.Fabuła jest poprowadzana dwutorowo, mamy opis wydarzeń na porwanym promie i działania na Wyspie. Trzeba przyznać, ze Autorowi udało się dość zgrabnie oba te wątki połączyć w logiczną całość.

Niestety i tym razem Mróz dał się ponieść wyobraźni, choćby jeśli chodzi o trop Grenlandzki, czyniąc tą historię totalnie niewiarygodną. Ja rozumiem, że pisarze mają dużo bardziej rozwiniętą wyobraźnie niż przeciętni zjadacze chleba, ale Autor to już totalnie szaleje ostatnio pod tym względem.

"(...)statystyka jest jak latarnia uliczna dla pijaka-przydaje się do podparcia, ale nie do iluminacji-i w zupełności się z nim zgadzała."

Podsumowując, ten pomysł miał potencjał, mogła wyjść z tego świetna książka. No właśnie, mogła. Jeśli czytaliście poprzednie tomy serii z Wysp Owczych to warto przeczytać i „Prom” aby mieć całościowy obraz sytuacji i znać zakończenie historii Katrine i Olsena. Ale jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to ja bym radziła sobie odpuścić. 

Zdaniem Estery: 

 Przyznaję,że tak jak Kasi, ta część trylogii z Wysp Owczych podobała mi się najbardziej. I to praktycznie z tych samych powodów. Autor miał ciekawy pomysł na rozwinięcie wątku terrorystycznego i pomieszania go z życiem na Farojach. Choć nie lubię tego słowa, w tym wypadku wręcz się prosi o użycie: potencjał. Cała seria miała go sporo, jednak został on kiepsko wykorzystany. Oceniając sam „Prom” byłabym w stanie polecić tę książkę. Jednak patrząc na trylogię jako całość, zgadzam się z przedmówczynią: można sobie odpuścić. Jest wiele ciekawszych książek. Nie pozostaje mi nic innego jak przyznać się już oficjalnie do tego, co postanowiłam już jakiś czas temu: było to moje pożegnanie z twórczością pana Remigiusza Mroza. Co za dużo to nie zdrowo. Chociaż :Czarna madonna” na zawsze zajmuje wyjątkowe miejsce na mojej półce.


Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 344

 

Więcej w tej kategorii: « Alienista - narodziny profilowania

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności