czwartek, 11 październik 2018 21:20

Krzyk z przeszłości

 

W Chełmży ze skutego lodem jeziora zostają wyciągnięte zwłoki nastolatka. Patolog, który badał ciało jest pewny, że do utonięcia doszło w wyniku wypadku, a nie celowego działania. Tego samego dnia komisarz Bernard Gross na tym samym jeziorze odnajduje zwłoki w łódce. Ofiara to starszy bezdomny mężczyzna. W ty wypadku również nie ma podejrzenia popełnienia przestępstwa. Dla komisarza jednak to nie jest zwykły przypadek. Gross uważa, ze oba zgony coś łączy.

Któż z nas nie chciałby być bez skazy? Może są ludzie, którzy uważają się właśnie za takich, ale w rzeczywistości nikt nie jest idealny. Wszyscy mamy swoje wady, rysy i skazy – na ciele, charakterze. Nieobce są one również bohaterom książki Roberta Małeckiego. „Skaza” to pierwszy tom nowej serii, w której głównym bohaterem jest komisarz Bernard (nie Berni, bo nie znosi zdrobnień) Grosss, człowiek po przejściach, z ogromnym bagażem doświadczeń, które niejednego by złamały, a do tego skrupulatny i inteligentny policjant oraz miłośnik kanapek z pasztetem Smile. To bardzo uparty typ, gdyby nie jego dociekliwość i szósty zmysł nie udało by się rozwiązać zagadki dwóch zgonów i tajemniczego zaginięcia sprzed 10 lat.

skaza

W książce mamy liczne retrospekcje, poznajemy wydarzenia, które doprowadziły do niewyjaśnionego zaginięcia małżeństwa Tarasewiczów. Bardzo lubię dwutorowe akcje, bo to buduje napięcie i klimat, stopniowo zdradza kolejne tajemnice, ale też nieźle miesza w fabule. Dzięki zastosowaniu retrospekcji od samego początku wiedziałam, że komisarz Gross ma rację, że jego podejrzenia są słuszne, kibicowałam mu, a nawet chciałam podpowiedzieć mu niektóre fakty Smile Nie wpływa to na odbiór książki, bo trudno się domyślić motywów zabójcy i przebiegu wydarzeń. Napięcie zostało utrzymane do końca.

„Psem nie zostajesz wtedy, gdy zakładasz mundur. Psem zostajesz, nasiąkając złością na wyrządzone zło, gdy w dobrym człowieku wyczuwasz skazę.”

„Skaza” to nie tylko trupy i policyjne śledztwo. Na uwagę zasługuje też tło obyczajowe, osobiste życie policjantów, które dodaje sporo smaczku całej fabule. Żona komisarza od 10 lat jest w śpiączce, a jego syn winą za ten stan obarcza Grossa. Nazwać ich wzajemne relacje złymi to spore niedopowiedzenie. Bardzo ciekawą postacią, z gatunku tych czarnych charakterów, bez których „Skaza” nie była by tak interesująca jest Tarasewicz. Właściciel hurtowni z materiałami budowlanymi, typ w białych skarpetkach i sandałach, dający „złote rady” nastoletniemu synowi, jak postępować z kobietami. Robertowi Małeckiemu zdecydowanie udało się stworzyć bardzo różnorodnych bohaterów.

Dwa trupy, mroczne tajemnice z przeszłości, różnorodni bohaterowie, inteligentny, choć nieidealny komisarz. I do tego piękna okładka. Czy ta książka nie ma żadnej skazy? Przeczytajcie i przekonajcie się sami K.

P.S. Kolejny tom z serii z komisarzem Grossem, czyli „Wada” ma ukazać się już wiosną przyszłego roku.

 


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 567

 

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności