czwartek, 24 maj 2018 19:18

"Jeden Rosjanin to geniusz, dwóch- skandal, a trzech to już chaos."

Boris Akunin był mi do tej pory znany tylko z cyklu powieści o Eraście Fandorinie (których jestem ogromną fanką!). Dlatego też bardzo chętnie sięgnęłam po tom opowieści z cyklu „Bruderszaft ze śmiercią”. Swoją przygodę rozpoczęłam od drugiej części, która tak jak poprzednia jest utrzymane w konwencji „powieści- filmu”. W drugiej odsłonie cyklu mamy dwa opowiadania: „Latający słoń” oraz „Dzieci Księżyca”.

akunin

Tytułowy latający słoń to samolot z czasów pierwszej wojny światowej, którego nazwano na część rosyjskiego bohatera Ilja Muromiec (był to syn chłopa, który kojarzony jest z nadludzką siłą). Kapitan Josef von Teofels ma się wkraść w szeregi załogi tej maszyny siejącej na froncie postrach. Dla tak wprawionego szpiega jak von Teofels jest to ciekawe wyzwanie. Korzystając z okazji, że rosyjskie siły cierpią na ogromny brak wykfalifikowanej kadry pilotów, Zepp (główny bohater woli, żeby tak się do niego zwracano) będąc jednym z najlepszych pilotów, przenika w szeregi wroga. Jednak na miejscu okazuje się, że przydzielone mu zadanie może nie być tak łatwe jak to się na początku wydawało.

“Życie prawdziwie skoncentrowanego na swoim zadaniu człowieka jest klarowne i oczywiste. Nie liczy się nic oprócz celu. Na świat składają się dwa kolory: czarny i biały. Wszystkie zjawiska, zdarzenia i fakty dzielą się na dwie kategorie: sprzyjające realizacji zadania lub szkodliwe. Z tego wynika zachwycająca jednoznaczność każdego postępku. To, co pożyteczne, należy wspomagać, a co szkodliwe- likwidować. Nie życie, lecz łańcuch matematycznych wzorów. Prawdziwe piękno!”

akunin2

Druga minipowieść również przybliża nam świat tajnych agentów, lecz tym razem to rosyjski kontrwywiad musi rozpracować niemiecką siatkę szpiegowską. Główne zadanie otrzymuje Aleksiej Romanow. Ma przeniknąć do artystycznego świata klubu „Dzieci Księżyca”, w którym zbiera się mieszanka wyjątkowo specyficznych ludzi. Córka podpułkownika Szachowa jest podejrzana o sprzedawanie fotografii tajnych dokumentów za morfinę. Aleksiej ma się dowiedzieć kto jest jej zleceniodawcą, a że operacja wymiany prawdopodobnie ma miejsce w owym klubie, musi się wtopić w ten szczególny tłum dekadentów.

“Tamten głupek wierzył w miłość i myślał, że życie dane jest człowiekowi po to, by był szczęśliwy. A życie ma całkiem inny cel: śmierć- i to nieuchronna jak twierdzenie Pitagorasa. Istnieją tylko dwie zmienne- nie wiadomo kiedy ani w jakim celu. Cała reszta to sprawy marginalne.”

Muszę przyznać, że byłam bardzo ciekawa tej książki. Jeśli ktoś mnie zna, to wie, że uwielbiam rosyjską literaturę. Dlatego też, poprzeczka była bardzo wysoko zawieszona a smile Bałam się trochę, że rozpoczęcie czytania serii od drugiego tomu może się na mnie zemścić, jednak plusem jest to, że jest to cykl minipowieści, które są od siebie zupełnie niezależne (choć bohaterowie z pierwszej części pojawiają się i tutaj). Zarówno „Latający słoń” jak i „Dzieci Księżyca” są oparte na znanych już schematach. Szpieg ma się wkraść w szeregi wroga, wykonać zadanie, nie dać się nakryć. Jednak tutaj fabuła jest świetnie skonstruowana, a wartki bieg wydarzeń wciąga nas od prawie pierwszej strony. W pierwszej powieści początek to wprowadzenie czytelnika w sytuację na froncie, działania wojenne w lotnictwie. Jednak akcja rozkręca się w ekspresowym tempie i już po kilku kartkach nie potrafiłam się od książki oderwać.

akunin3

Pierwszy raz spotkałam się z konwencją „powieści-filmu”. A dla takiego fana zarówno tekstu literackiego, jak i dzieła filmowego, połączenie obu wydawało się wręcz idealne. Choć może też na początku bardzo ciężkie do zrealizowania. Nie wiedziałam zupełnie czego się spodziewać. W książce każdy rozdział rozpoczyna się nagłówkiem jak ze starego czarno-białego filmu. Jest również mnóstwo ilustracji, które obrazują fabułę, a podpisane są fragmentami wierszy lub pieśni (pojawia się i mój ukochany Puszkin!). Do tego na koniec każdego z opowiadań mamy sporo zdjęć z I wojny światowej, np. słynnego samolotu Ilji Muromca czy też ulic Petersburga. Mnie zdecydowanie ta forma przekonała. Takie rozwiązanie zdecydowanie pobudza wyobraźnię czytającego, co pozytywnie wpływa na odbiór całej lektury.

Na koniec chciałam tylko jeszcze wspomnieć o kilku drobnostkach, które podbiły moje serce do końca a smile Akcja drugiego opowiadania dzieje się w Petersburgu. Miałam okazję zwiedzić to przepiękne miasto, dlatego tym przyjemniej mi się o nim zawsze czyta a smile. Jak już wspomniałam wyżej, znalazł się tutaj i mój ulubiony Puszkin (i mimo, że fanką poezji nigdy nie byłam, jego wiersze uwielbiam!). A odwołanie się w „Dzieciach Księżyca” do książki Lermontowa „Bohater moich czasów”, która jest jedną z moich ulubionych (jeśli nie znacie- polecam ogromnie!) sprawiło, że nic więcej do szczęścia nie było mi potrzebne!

petrsburg

Literatura szpiegowska to zdecydowanie jedna z tych najciekawszych dla mnie. Zdrady i podstępy, wykradanie dokumentów, śledzenie wroga, psucie mu szyków- to zazwyczaj składa się na ciekawą książkę. Tak było i tym razem. Ja polecam wszystkim miłośnikom tajnych agentów ? E.

Za egzemplarz bardzo dziękujemy 

replika

 


Wydawnictwo: Replika
Tłumaczenie: Piotr Fast
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 320

 

 

petersburg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

petersburg3

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności