wtorek, 06 czerwiec 2017 18:54

Historia prawdziwego morderstwa

kluczowy swiadekWilliam Wisting odlicza godziny do urlopu. Niestety swoje plany musi odłożyć na bok, ponieważ otrzymuje zgłoszenie o odnalezieniu zwłok starszego mężczyzny. Martwy Preben Pramn zostaje zamordowany we własnym domu, rozebrany do naga i związany, a na jego ciele policja znajduje liczne ślady tortur. Dom jest wywrócony do góry nogami, ale śledczy odnoszą wrażenie, że mordercy nie znaleźli tego czego szukali. Pramn był samotnikiem, mieszkał sam, jego jedyną rodziną jest syn, z którym nie ma żadnego kontaktu, nie utrzymywał bliższych relacji z sąsiadami. Jaka więc była jego tajemnica? Dlaczego musiał umrzeć? I czego zabójcy szukali w jego domu?

„Kluczowy świadek” to debiut literacki byłego komisarza policji, a także pisarza kryminałów Jørna Liera Horsta. Zdarzenia opisane w książce są oparte na autentycznej historii jednego z najbardziej zagadkowych morderstw jakie wydarzyło się w Norwegii w 1995 roku. Horst był wtedy świeżo upieczonym policjantem, a morderstwo Ronalda Ramma było pierwszym, w którym brał udział. Z przedmowy do wydania polskiego wynika, że sprawa tego morderstwa nigdy nie została wyjaśniona, natomiast na potrzeby książki autor pozwolił sobie na małą swobodę literacką. „Kluczowy świadek” w Norwegii ukazał się w 2004, a w Polsce dopiero w 2017 roku (mimo, że wydane były dalsze tomy serii).

Muszę się przyznać, że mam mały problem z tą książką. Pierwsze wrażenia, zaraz po przeczytaniu były bardzo pozytywne. Szybko się czytało, akcja mnie wciągnęła, a z każdą kolejną stroną byłam ciekawa co będzie dalej. Jednak gdy zaczęłam pisać tą recenzję i analizować książkę dokładniej znalazłam kilka małych wad. William Wisting to taki idealny policjant. Nie pije, nie pali, żony nie zdradza, uczciwie pnie się po szczeblach kariery i jeszcze jest lubiany przez współpracowników. No nuda a smile. Życzyłabym sobie samych takich policjantów w prawdziwym życiu, ale w literaturze to trochę nuda. Zaciekawienie czytelników tak odmienną postacią od tych jakie znamy już z kryminałów, to nie lada sztuka, a dowodem na to, że autorowi się to udało jest sukces jego książek.

Śledztwo rozwija się powoli, lecz systematycznie. Sam autor w przedmowie zwrócił na to uwagę: „Jest to stosunkowo prosta powieść kryminalna, zarówno jeśli chodzi o język i formę, jak i wydźwięk”. Nie ma w nim żadnych spektakularnych zwrotów akcji, policjanci błądzą we mgle, odsuwają na bok inne prowadzone sprawy, dokładnie tak jak bywa w życiu a smile. Gdy poznajemy hobby zamordowanego to szybko można domyślić się dlaczego został zabity. Trzeba jednak przyznać, że fabuła książki jest przemyślana i logiczna, a zakończenie, które jest już fikcją literacką, mogłoby wydarzyć się naprawdę. Opis zamordowanego mężczyzny dość brutalny i nie pomijający szczegółów, co na pewno wpłynęło na moje pozytywne wrażenia po przeczytaniu książki.

Za kryminały z serii o Williamie Wistingu autor otrzymał wiele prestiżowych nagród między innymi nagrodę norweskich księgarzy 2011, nagrodę Rivertona 2012 oraz Szklany klucz 2012. Dla mnie jest to pierwsze spotkanie z komisarzem Williamem Wistingiem i nie ostatnie. Liczę na to, że w kolejnych tomach będzie tylko lepiej a smile. Podejrzewam, że tych czytelników, którzy już zetknęli się z wcześniejszymi książkami Horsta nie trzeba namawiać do przeczytania pierwszego tomu. Buduje dokładny obraz komisarza Wistinga, a oparcie fabuły na prawdziwych wydarzeniach dodaje smaczku. Moim zdaniem „Kluczowy świadek” to dobry kryminał absolutnie wart przeczytania. K.


Rok wydania: 2017
Oprawa: broszurowa ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Smak Słowa
Liczba stron: 336

Więcej w tej kategorii: « Irytujące kobiety Odnaleźć Tarę »