poniedziałek, 28 sierpień 2017 17:24

„Felicia zaginęła, czy ktoś wie, gdzie jest?”

Komisarz William Wisting od 20 lat pracuje w policji. Sprawa, która trafia na jego biurka wydarzyła się 25 lat temu i za cztery dni ulegnie przedawnieniu. Podczas prac przy budowie drogi robotnicy wykopują starą szafkę ubraniową bhp, w której znajdują się zwłoki kobiety. Policjanci szybko identyfikują ofiarę jako zaginioną 25 lat temu Felicie Natholm. Krótko po tym odkryciu komisarz Wisting przyjmuje zgłoszenie o zaginięciu młodej dziewczyny, Andrei Amalie Lund. W toku śledztwa okazuje się, że oba zaginięcia, pomimo różnicy 25 lat łączą się ze sobą. Dodatkowej pracy policji przysparzają akty wandalizmu na polu golfowym, ale i to zdaniem komisarza łączy się z prowadzonym śledztwem.

„Felicia zaginęła” to drugi tom bestsellerowej serii o komisarzu Williamie Wistingu. Obecnie w Norwegii zaginionych jest dużo ponad tysiąc osób. Za każdym zniknięciem kryje się osobista tragedia i zagadka. Historia opowiedziana w powieści Horsta jest fikcją literacką, ale równie dobrze mogła wydarzyć się naprawdę. Po przeczytaniu pierwszego tomu (recenzja „Kluczowego świadka” tutaj) wiedziałam, że chcę przeczytać pozostałe tomy. Podobno Horst w drugim tomie dopiero się rozkręca, podobno na wyżyny swoich pisarskich umiejętności wspina się w kolejnych tomach. Na pewno to sprawdzę  a smile

felicia zaginela2

Bardzo lubię swobodny styl narracji Autora. Opis śledztwa jest od czasu do czasu przerywany dygresjami np. na temat życia rodzinnego komisarza. Zabieg ten pozwala na chwilę oderwać się od sprawy morderstwa, ale są to na tyle krótkie przerywniki i nie odbiegające zbytnio od tematu głównego, że nie irytują i nie wytrącają z rytmu. Horst zgrabnie podsuwa nam kolejnych kandydatów na mordercę oraz nowe tropy. I choć dość szybko domyśliłam się kto jest mordercą, to Autor umiejętnie zacierał ślady i rozwijał działania policji w różnych kierunkach, aby zmylić czytelników.

„Felicja zagnała” to drobiazgowy opis przebiegu śledztwa, rozmów ze świadkami, które mają na celu ustalenie relacji łączących ich z ofiarami. Przeplatane jest to nagłymi zrywami akcji, gdy w śledztwie następuje przełom. Za to lubię kryminały Horsta, że są takie realne. Trzeba dokończyć rozpoczęte wcześniej śledztwa, trzeba oddelegować ludzi do innych codziennych przestępstw jak np włamania. Zastanawia mnie tylko (i to jest mój chyba jedyny zarzut wobec komisarza) dlaczego nowe informacje w śledztwie nie były od razu konfrontowane z podejrzanymi i świadkami. Ale tak właśnie działa Wisting, skrupulatnie i powoli, z dobrze przemyślanym planem działania. Na tym polu szybciej dogadałabym się z Hammerem, zajmującym się przestępstwami narkotykowymi, porywczym, niecierpliwym i aroganckim, który stanowi równoważnie dla komisarza Williama Wistinga a smile

"Lata pracy nauczyły go, że najważniejsze pytanie w sprawie o zabójstwo brzmiało dlaczego. W tym krótkim słowie było zawarte napięcie... zmuszało go do bardziej racjonalnego myślenia i odciągało od snucia mglistych, niczym nieuzasadnionych spekulacji, którym drogę często torowały pytania kto i jak."

Niestety rozczarowało mnie zakończenie, a właściwie sposób w jaki Autor przedstawia wyjaśnienie wszystkich znaków zapytania w sprawie. Tak jakby nie miał pomysłu i zrobił to w najbardziej oklepany sposób jaki znam („I tak Cię zabiję, to mogę Ci wszystko opowiedzieć” lol). Ale mnie to nie zraża, jest to całkiem niezły kryminał, który bardzo szybko się czyta i wciąga od pierwszych stron.  Z niecierpliwością czekam na jego szczyt formy w następnych tomach, trzecia część “Gdy sztorm nadchodzi” ukaże się jeszcze w tym roku.K.

 

 


Rok wydania: 2017
Oprawa: broszurowa ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Smak Słowa
Liczba stron: 351