wtorek, 04 kwiecień 2017 17:07

Dylemat zwrotnicy

behawiorystaNa przedmieściach Opola zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije dzieci i opiekunki. Mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań, a policja nie potrafi ustalić motywów jego działania. Sytuacja komplikuje się w momencie odkrycia strony internetowej koncertkrwi.pl, gdzie zamachowiec transmituje na żywo wydarzenia z przedszkola. Bezradna policja zwraca się o pomoc do byłego prokuratora, dyscyplinarnie zwolnionego ze służby, Gerarda Edlinga. Jest on specjalistą od kinezyki, działu zajmującego się komunikacją niewerbalną, a także ekscentrykiem, chorobliwie przestrzegającym dobrych manier i miłośnikiem beżowych marynarek, przez byłych kolegów z pracy nazywany Behawiorystą.

Nie ma chyba obecnie osoby, która nie słyszałaby o Remigiuszu Mrozie. Jego kolejna książka „Behawiorysta” to mocna pozycja, która skłania do myślenia, ale też mąci w głowie. Akcja powieści, a także zachowanie głównego antagonisty oparte są na eksperymencie myślowym nazwanym dylematem wagonika lub dylematem zwrotnicy, w którym pięć osób jest przywiązanych do torów, a osoba podawana eksperymentowi może przestawić zwrotnicę kierując pociąg na tor, do którego przywiązana jest tylko jedna osoba. Ma to na celu sprawdzenie, czy jesteśmy zdolni podjąć decyzję, czy pozostaniemy bierni. Właśnie takie dylematy, za pomocą świetnie zorganizowanej akcji, stawia przed internautami zamachowiec, nazywany przez policję Kompozytorem. Z tą różnicą, że nie jest to wybór teoretyczny, a skazujący kogoś na śmierć. W tą nierówną grę został wciągnięty również Gerard Edling, któremu Kompozytor szczególnie chce coś udowodnić. Można się zastanawiać czy wybory dokonane przez Behawiorystę były słuszne, i pewnie wielu z nas zachowałoby się inaczej. Nie zmienia to faktu, że każda decyzja byłaby zła i niemoralna. Na tym właśnie polega dylemat zwrotnicy. Jeszcze długo po przeczytaniu książki brzmiało mi w uszach pytanie: „A jeśli ty znajdziesz się w takiej sytuacji, co zrobisz?”

Bardzo mocnym punktem jest tytułowy bohater, Behawiorysta, postać kompletnie inna niż wszystkie, nietuzinkowa i jedyna w swoim rodzaju. Polubiłam go od pierwszych stron. Dodatkowo, dzięki świetnie wplecionym w fabułę informacjom z działu kinezyki, można się sporo dowiedzieć. a smile Czarny bohater natomiast wydaje się nadczłowiekiem. Wszystkie ruchy precyzyjnie przemyślane, nie ma miejsca na najmniejszy błąd. Poświęcił dużo czasu na poznanie charakteru Geralda uczestnicząc w jego wykładach. Ma misję zbawienia ludności, dając im do ręki możliwość decydowania o czyimś życiu. Z połączenia tak misternie zarysowanych postaci może wyjść tylko wciągająca i zaskakująca pozycja.

Najbardziej podobało mi się jednak zakończenie książki, bardzo typowe dla Remigiusza Mroza. Kiedy pod koniec czytania byłam już pewna jak ta historia się zakończy, nagle autor wywrócił wszystko do góry nogami. I przyznam się, że jego zakończenie podoba mi się dużo bardziej. a smile

Oczywiście można mieć małe zastrzeżenia do książki, takie jak znany już motyw zbrodni, pościgu i porwania. Może czasem polało się za dużo krwi, scena była za bardzo przeciągnięta a postacie nie do końca spójne w swoich działaniach. Ale mi to nie przeszkadzało, bo „Behawiorystę” pochłonęłam z ogromną przyjemnością a apetyt na kolejne pozycje Mroza został rozbudzony. K.

P. s. „Wartałoby” to przeczytać. Ten regionalizm został użyty w książce tylko dwa razy, ale odgrywa kluczową rolę w doprowadzeniu śledztwa do końca. A wspominam o tym, bo zachwyciło mnie to słowo.Smile


Wydawnictwo: Filia
Rok wydania:
2016
Liczba stron: 496

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności