wtorek, 16 październik 2018 18:44

Drogą do szaleństwa jest ból

Brutalny seryjny morderca Cztery Iks w końcu wpada w ręce policji. To jednak nie koniec koszmaru, wkrótce bowiem odnalezione zostają zmasakrowane zwłoki. Mimo iż schwytany psychopata nie mógł popełnić tej zbrodni, zna jej szczegóły. Co więcej, istnieje podejrzenie, iż niektóre z uprowadzonych przez Cztery Iksa kobiet wciąż żyją.

Komisarz Eryk Deryło musi podjąć grę z mordercą, której stawką będzie nie tylko życie wielu niewinnych osób, ale także dusza śledczego. Demony z przeszłości nie pozwalają o sobie zapomnieć, a odżywające okrutne wydarzenia sprzed lat zaczynają przyprawiać go o szaleństwo. (Źródło: wydawnictwo FILIA MROCZNA STRONA)

pokuta3

Trzecia część serii o komisarzu Eryku Deryle rozpoczyna się w momencie, w którym zakończyła się „Ofiara”. Max Czornyj zaczyna z wysokiego C. Brutalny morderca trafia za kraty, jednak to nie koniec morderstw w Lublinie. Kolejna ofiara pojawia się bardzo szybko. Autor i tym razem nie oszczędza czytelnikowi brutalnych opisów. Stajemy się uczestnikami wyścigu z czasem, w którym ceną jest życie wielu osób.

Jako już zadeklarowana fanka Maxa Czornyja, z niecierpliwością czekałam na premierę „Pokuty”. Uważam, że była to najlepsza część z całej serii. Autor od pierwszych stron wprowadza niesamowite napięcie, które rośnie ze strony na stronę. Ja nie byłam w stanie odłożyć książki, dopóki nie poznałam finału tej historii. Rozdziały są krótkie i tak zakończone, że jeszcze mocniej wzbudzają zainteresowanie czytelnika. Opisy tortur silnie działają na wyobraźnię, a zaskakujące zwroty akcji wciągają nas coraz głębiej w wir wydarzeń. Przyznaję się szczerze, że nawet mnie w pewnych momentach przeszedł dreszcz. Nie należę do osób strachliwych i wyznaję podobną filozofię do autora: boimy się o „coś”, a nie „czegoś”. Uważam jednak, że każdej dobrej lekturze powinny towarzyszyć emocje. Ta wywołuje zdenerwowanie, gniew, momentami przerażenie.

Lepiej mieć jednego sprawcę niż całą grupę. Chociaż mnie myśl o tym, że mogli wszystko zaplanować, sprawiła ulgę. Bogu dzięki, że ten świr mógł mieć wspólnika.
-Co ty pleciesz?
-Dzięki temu podtrzymuję nadzieję, że to tylko banda popaprańców. A nie jakiś cholerny diabeł.”

W tej części autor dał nam możliwość przyjrzenia się antagoniście, wchodzimy w umysł Cztery Iksa. Jest to jednak proces skomplikowany, można powiedzieć, że przyglądamy się mu z wielu stron a smile Było to jednak równie interesujące doświadczenie, jak obserwowanie zmagań Deryły. Komisarza poznaliśmy bliżej już w poprzednich częściach, jednak teraz na światło dzienne wychodzą sekrety z przeszłości. Jego sytuacja rodzinna nie należy do najłatwiejszych, pochłania ona sporą część jego myśli. Jednak priorytetem jest dla niego rozwiązanie zagadki. Kto jest mordercą? Czy Cztery Iks działa sam? Jak mógł zabić skoro jest zamknięty w izolatce pod stałą obserwacją?

pokuta2

Te pytania pojawiały się także w mojej głowie podczas czytania. Jednak stała się rzecz wyjątkowa. Pierwszy raz nie starałam się usilnie wytypować sprawcy. Dałam się wciągnąć w całości fabule oraz temu jaki autor miał pomysł na rozwiązanie tej tajemnicy. Strony przewracały się same, niecierpliwość i niepokój rosły, a zakończenie było niespodziewane, zaskakujące i ogromnie satysfakcjonujące. Trzy części serii ułożyły się w jedną logiczną całość. Wywołało to wręcz uśmiech zadowolenia na moich ustach, ponieważ mało jest książek, które tak mnie porwały.

Każdy książkoholik ma chyba listę swoich ulubionych pisarzy. Moim ulubionym jest jak do tej pory Jo Nesbø, jednak Max Czornyj depcze mu po piętach a smile Mam tylko nadzieję, że nie było to moje ostatnie spotkanie z komisarzem Deryło a smile E. 

pokuta

P.s. Znalazłam również fragment, który bardzo mnie rozbawił (zwłaszcza, że mieszkam w kraju autostrad i Oktoberfestu a smile)

„Tak zwany SPD. Stan Przedspoczynkowego Dupczenia. Dupczenia nie w żadnym seksualnym aspekcie, a w takim, że dupa bolała od siedzenia na fotelu i zgłębiania internetowych ciekawostek o praworządności ostatnich wyborów w San Escobar. Zwyczajowa sugestia od przełożonych, że czas się pożegnać. Zero przydzielanych spraw, zero perspektyw, zero bonusów. W przeciwieństwie do CDU (Czas do Upierdolenia), podczas którego pojawiały się symptomy możliwego przeniesienia, SPD było sympatycznym zwieńczeniem kariery.”

 


Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 443

 

Korzystanie ze tej strony oznacza, że wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z plików cookie Jeśli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że z przyjemnością otrzymasz wszystkie pliki cookie w witrynie wszystkieksiazkimowia.pl. Sprawdź politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji. Polityka prywatności